O systemie kaucyjnym po pół roku. Sukces, rozczarowanie czy dopiero początek zmian? Oceniamy w podkaście Ecoekonomia.pl

W podkaście redaktora Aleksandra Jakuba Paszyńskiego Ecoekonomia.pl realizowanego pod hasłem „bo biznes może być eko” powiedziałam:

„Stworzyliśmy w przestrzeni publicznej sytuację, że system kaucyjny ma być remedium na wszystko. Tymczasem to tylko element rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Wprowadziliśmy go bardzo późno i dodatkowo w ograniczonym zakresie, oczekując natychmiastowych efektów”.- Zapraszam do obejrzenia nagrania ewentualnie zapoznania się ze streszczeniem redakcyjnym rozmowy.

Tutaj także link do relacji na YouTube: https://youtu.be/zk6FlRC9BcY?si=uN_-sEJ8p6FSSygm

Po ponad sześciu miesiącach działania systemu kaucyjnego dyskusja wokół niego nie słabnie. Zamiast rozmowy wyłącznie o korzyściach środowiskowych – ograniczeniu zaśmiecania przestrzeni publicznej i poprawie jakości recyklatu – coraz częściej pojawiają się pytania o skuteczność wdrożonych rozwiązań, organizację systemu i błędy popełnione na etapie legislacyjnym. Zdaniem poseł Gabrieli Lenartowicz, przewodniczącej Podkomisji Stałej ds. Monitorowania Gospodarki Odpadami, na jednoznaczne oceny jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie.

Pół roku to za wcześnie na wyroki.

Jak podkreśla w podcaście ecoekonomia.pl Gabriela Lenartowicz, obecnego etapu funkcjonowania systemu nie można jeszcze określać jako pełnoskalowego testu skuteczności. W obiegu wciąż znajdują się opakowania sprzed wprowadzenia systemu, a część produktów oznaczonych kaucją dopiero trafia do konsumentów. – Trudno powiedzieć po pół roku, że to jest pełnoskalowe funkcjonowanie. Oczywiście wszystkie aspekty systemu kaucyjnego zostały wdrożone, ale dopiero po dłuższym czasie będziemy wiedzieli, jak on działa. Nie wszystkie opakowania ze znakiem kaucji zostały jeszcze zbyte, więc nie możemy mówić o pełnym obiegu: pobranej kaucji, zwrocie butelki czy puszki – zaznacza parlamentarzystka. Jej zdaniem rzetelna ocena będzie możliwa dopiero po około roku działania systemu. Kluczowe będzie sprawdzenie, czy rzeczywiście ograniczy on ilość odpadów trafiających poza system zagospodarowania oraz poprawi jakość pozyskiwanego surowca wtórnego. Wysokie oczekiwania i pośpiech legislacyjny Jednym z głównych problemów, na który wskazuje Lenartowicz, są nadmierne oczekiwania wobec systemu kaucyjnego. W debacie publicznej przedstawiano go jako rozwiązanie niemal wszystkich problemów związanych z odpadami opakowaniowymi, choć w praktyce obejmuje jedynie część rynku – głównie butelki PET i puszki aluminiowe.

Samorządy, operatorzy i spór o koszty systemu

Wdrożenie systemu kaucyjnego uruchomiło także konflikt interesów pomiędzy operatorami systemu a podmiotami zajmującymi się gospodarką odpadami. Samorządy od początku zwracały uwagę, że wyłączenie puszek aluminiowych i butelek PET ze strumienia odpadów komunalnych oznacza utratę najbardziej wartościowych surowców, których sprzedaż częściowo bilansowała koszty zagospodarowania trudniejszych odpadów. Jednocześnie operatorzy systemu wskazują na trudności we współpracy z instalacjami sortującymi. Lenartowicz zauważa jednak, że problem ma przede wszystkim wymiar ekonomiczny.

Czy odbiór spod domu byłby lepszym rozwiązaniem?

Jednym z najciekawszych postulatów pojawiających się w dyskusji o zmianach systemu jest możliwość odbioru opakowań kaucyjnych bezpośrednio spod domu mieszkańca. Lenartowicz proponuje model, w którym mieszkańcy mogliby oznaczać worki kodem przypisanym do gospodarstwa domowego, a opakowania byłyby odbierane przez firmy realizujące zbiórkę odpadów komunalnych. – Mieszkaniec mógłby zdecydować: albo oddaje butelki w sklepie, albo wkłada je do odpowiedniego worka odbieranego spod domu. Operator zbierający odpady rozliczałby kaucję, a część środków mogłaby obniżać opłatę za gospodarowanie odpadami – wyjaśnia. Takie rozwiązanie mogłoby szczególnie poprawić wygodę mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie dostęp do punktów zwrotu jest ograniczony. Małpki, szkło i kartony po żywności – co dalej z systemem? Jednym z najgorętszych tematów pozostaje ewentualne rozszerzenie go o kolejne rodzaje opakowań. Posłanka sceptycznie ocenia pomysł objęcia kaucją tzw. małpek, czyli niewielkich opakowań po alkoholu wysokoprocentowym.

System wymaga korekt, nie rewolucji

Zdaniem Gabrieli Lenartowicz system kaucyjny nie powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat pierwszych problemów organizacyjnych. Wymaga jednak korekt, szczególnie w zakresie przejrzystości finansowej, współpracy operatorów oraz integracji z szerszym modelem rozszerzonej odpowiedzialności producenta. – Dobrze skonstruowany system powinien sam się finansować. Trzeba się jednak przyjrzeć, czy obecny model nie wymaga naprawy. Chodzi o to, żeby stworzyć efektywny ekosystem, który będzie skuteczny środowiskowo i ekonomicznie – podsumowuje. Pół roku działania systemu kaucyjnego pokazuje przede wszystkim jedno: zamiast końca dyskusji mamy dopiero początek procesu dostosowywania modelu do realiów polskiego rynku odpadowego i oczekiwań mieszkańców.