W środę 25 marca w Sejmie uczestniczyłam w wernisażu prac artystycznych pacjentów Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jadwigi w Opolu oraz Specjalistycznego Szpitala im. ks. Biskupa Józefa Natana w Branicach. W wydarzeniu uczestniczyła oraz objęła je honorowym patronatem wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela a inicjatorem pokazu był opolski poseł Tomasz Kostuś wspierany przez Ryszarda Gallę – Przewodniczącego Rady Społecznej i Pełnomocnika Marszałka Sejmu ds Mniejszości. Prace są owocem arteterapii i twórczych poszukiwań ich twórców. Była to 50 jubileuszowa wystawa z tego cyklu. Wydarzenie w gmachu Sejmu RP w Warszawie spotkało się z bardzo życzliwym przyjęciem i dużym zainteresowaniem parlamentarzystów i gości sejmowych.



Moja obecność na otwarciu wystawy wynikała z racji związków rodzinnych z tamtym regionem Opolszczyzny także z „Miasteczkiem Miłosierdzia” w Branicach. Właśnie na wernisażu poznałam Krzysztofa Nazimka obecnego dyrektora tak nazywanego zespołu szpitalnego w Branicach.


„Miasteczko Miłosierdzia” w Branicach jest określeniem stworzonego przez biskupa Józefa Marcina Nathana zespołu szpitalno – opiekuńczego. Jako jedynemu w Europie udało mu się doprowadzić do całkowitej samowystarczalności kompleks leczniczo-rehabilitacyjny. By to osiągnąć nabył dobra rycerskie w Branicach oraz folwarki w sąsiednich wsiach, rozbudował infrastrukturę zaspołu: stajnie, rzeźnie, młyn elektryczny, piekarnię, wodociągi, kanalizację, centralną kotłownię. Wybudowano też warsztaty: szewskie, krawieckie, kowalskie i ślusarskie, w których wytwarzano wszelkie potrzebne personelowi i pacjentom przedmioty. W gospodarstwach rolnych i w warsztatach pracowali pacjenci, co stanowiło rzadkie w tamtych czasach zastosowanie terapii zajęciowej. W pierwszej połowie XX wieku stał się jednym z największych i najnowocześniejszych centrów pomocy chorym psychicznie i ubogim w Europie. Śledzę jego szpitala, wzloty, upadki i odrodzenie ośrodka po zapaści w latach 80-tych.

Jedną z najbardziej znanych w Polsce i w Europie jest działalność Pracowni Terapii Zajęciowej w branickim szpitalu, która ma bogate tradycje i osiągnięcia. Początki stanowiła Pracownia Ekspresji Sztuki Psychopatologicznej w Branicach, założona przez Stanisława Wodyńskiego. Była ona pionierskim miejscem arteterapii w Polsce. Działała w ramach szpitala psychiatrycznego, funkcjonując jako swoista „enklawa wolności” dla pacjentów. Pracownia zasłynęła dzięki terapii poprzez sztukę, która pozwalała pacjentom na uzewnętrznienie ich przeżyć. W 1968 roku do pracowni trafił Marian Henel, znany później twórca outsider art, którego dzieła powstawały właśnie pod kierunkiem Wodyńskiego. Miejsce to stało się ważne dla historii sztuki art brut (outsider art) w Polsce, oferując unikalne podejście do terapii. Dzieła powstałe w pracowni Wodyńskiego, w tym prace Mariana Henela, były prezentowane m.in. na wystawach w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu, np. w ramach wystawy „Obłęd. Przypadek Mariana Henela – lubieżnika z Branic”.
Tutaj więcej o tym znaczącym wydarzeniu artystycznym: https://przekroj.org/sztuka-opowiesci/obled-przypadek-mariana-henela/
https://mnwr.pl/obled-przypadek-mariana-henela-lubieznika-z-branic/


O niezwykłych tradycjach podejścia do pacjentów w szpitalu branickim, o szczególnej symbiozie lecznicy i jej podopiecznych z mieszkańcami miasteczka mówiłam w swoim wystąpieniu podczas otwarcia wystawy w sejmie.

Pracownia ta jest często wspominana jako miejsce, w którym sztuka stała się skutecznym narzędziem terapeutycznym i formą komunikacji ze światem zewnętrznym Prace powstały w ramach pracowni – to przejmujący wyraz lęku i bólu ludzi doświadczonych chorobą, ale przede wszystkim jest to świadectwo ogromnej siły i nadziei, które ludziom chorym daje sztuka. Często jest ona formą terapii, która pozwala oswoić lęki związane z chorobą i przyspiesza powrót do aktywnego życia. To obraz plastycznej drogi do zdrowienia – mówiła podczas wernisażu wicemarszałek Niedziela.




Dla pacjentów szpitala wystawienie ich prac ma niesłychanie ważne. Choroba psychiczna obniża samoocenę, w jej wyniku pacjenci częstokroć tracą pracę, pogarszają się ich relacje rodzinne. Terapia zajęciowa i arteterapia mają za zadanie odbudować tę zniszczoną przez chorobę samoocenę. A jeszcze większe znaczenie terapeutyczne ma pokazanie swoich prac na wystawie, wyjście z nimi do świata. Pacjentów to buduje, kiedy przychodzą na wystawę swoich prac i mogą zaprosić na nią swoich bliskich.


