Ksiądz Piotr tym razem o szczęściu w rozumieniu ewangelicznym

W dzisiejszym czytaniu mszalnym ewangelii w kościele katolickim zwanym kazaniem na górze albo ewangelią 8-u błogosławieństw Jezus nie pyta, jak bardzo jesteśmy doskonali, ale czy chcemy by Jego logika szczęścia, inna niż ta codziennie nam proponowana, była też naszą logiką. Spróbujmy z tym pytaniem wejść w tę Ewangelię – proponuje w rozważaniach ksiądz Piotr. Obejrzyjcie i poczytajcie. Felieton księdza Piotra do obejrzenia w programie „Credo” telewizji Katowice (TVP 3) Link tutaj lub po kliknięciu w obrazek https://katowice.tvp.pl/91358107/-mysli-na-niedziele-felieton-ks-brzakalika-1022026

 

     Drodzy widzowie.

     Jezus zobaczywszy ludzi zmęczonych życiem, poranionych, pogubionych, rozczarowanych sobą i Bogiem wchodzi na górę i zaczyna mówić. Nie straszy, nie poucza, nie moralizuje.

     Zaczyna od „błogosławieni”, inaczej: szczęśliwi, obdarowani, objęci spojrzeniem Boga.

     Te słowa pochodzą z samego środka ludzkich dramatów i dlatego nie są oderwane od życia. Mówi im: wasze życie nie jest przegrane. Nawet jeśli płaczecie, jesteście cisi i płacicie cenę za wierność.

     Jezus nie pyta, jak bardzo jesteśmy doskonali, ale czy chcemy by Jego logika szczęścia, inna niż ta codziennie nam proponowana, była też naszą logiką. Spróbujmy z tym pytaniem wejść w tę Ewangelię.     

      Jezus tymi błogosławieństwami zaskakuje. Nie mówi, jak wygrać, ale jak być szczęśliwym i to na przekór temu, co podpowiada świat. Jakby proponował logikę odwróconych wartości.

      Świat mówi: szczęśliwym jest ten, kto ma, jest silny, wygrywa, ma rację, i jest słyszany. A On mówi: błogosławiony to ten, kto żyje relacją, prawdą, miłością, nawet chwilowo przegrywając.

       A ubóstwo w duchu, to realizm wobec iluzji kontroli, kultu sukcesu, samowystarczalności i ogarniania wszystkiego. To uznanie zależności od Boga i innych. To sprzeciw wobec iluzji, że zbawię sam siebie – technologią, pieniędzmi, rozwojem.

       Błogosławieństwo smutku to zgoda na prawdę o życiu, w którym są straty, choroby i grzech i to nie bez sensu. Często słyszymy: „nie przejmuj się”, „weź coś na poprawę nastroju”. A Jezus mówi: nie uciekaj od bólu, bo kto potrafi płakać, ten nie ma serca z kamienia. To sprzeciw wobec kultury ucieczki w natychmiastową rozrywkę, unikanie cierpienia i psychologizację wszystkiego. Jak mówi Henri Nouwen: „Tylko ten, kto dotknął własnej kruchości, potrafi naprawdę pocieszać”.

       Błogosławieni cisi. Tu nie chodzi o słabych, a o tych, którzy nie muszą krzyczeć, żeby być ważni. W świecie pełnym hejtu, agresji i komentarzy, cichość to akt odwagi. Cichość to nie bierność, to odmowa używania zła jako narzędzia.

       Błogosławieni, którzy chcą sprawiedliwości, to nie ci, co mówią: „to nie mój problem”, to ci nie obojętni. Nie godzący się na kłamstwo, wyzysk, niesprawiedliwość – w pracy, rodzinie, społeczeństwie. Jak mówił Martin Luther King Jr.: „Niesprawiedliwość gdziekolwiek, to zagrożenie dla sprawiedliwości wszędzie.

        Błogosławieni miłosierni, to nie naiwni, a ci, co nie pozwalają, by zło miało ostatnie słowo. Miłosierdzie nie zapomina krzywdy, ale chroni przed życiem zemstą.

        I wreszcie: błogosławieni, którzy są prześladowani dla sprawiedliwości. To tacy, co nie sprzedają sumienia za święty spokój. Którzy czasem zapłacą wyśmianiem, samotnością, stratą, ale zachowają prawdę. Dietrich Bonhoeffer pisał, że „pójście za Chrystusem kosztuje, bo wymaga śmierci egoizmu”. Tylko taka droga prowadzi do życia.

        Błogosławieństwa to nie recepta na wygodne życie, że będzie łatwo. To obietnica, że życie będzie miało sens. Może to właśnie dlatego Jezus nazywa ich błogosławionymi, bo już żyją inaczej, jakby niebo było bliżej, niż nam się wydaje.