z28128134V,Mieszkancy-Gorek-Slaskich-sa-zaniepokojeni-przyszl

Górki Śląskie, niewielka wieś w gminie Nędza w powiecie raciborskim. Tematem numer jeden wśród mieszkańców jest przyszłość pięknej Alei Dębów przy ulicy Leśnej. Rosną tam od ponad 200 lat i pamiętają cystersów, którzy zamieszkiwali w pobliskim klasztorze w Rudach Raciborskich. Kilka dni temu mieszkańcy przeżyli szok. Przy Alei Dębowej pojawili się pracownicy z piłami mechanicznymi i zwyżką. Znacząco skrócono korony kilku dębów. Atmosferę podgrzały informacje o wycince.

– To nasze dziedzictwo. Drzewa były przed nami i powinny zostać po nas. To się w głowie nie mieści. To teren należący do parku krajobrazowego „Cysterskie Kompozycje Krajobrazowe Rud Wielkich”. Tym bardziej dziwią działania leśników. Powinni chronić drzewa z jeszcze większą starannością – przyznaje Angelika Postawka, mieszkanka Górek Śląskich.

Górki Śląskie. Aleja Dębowa pamięta cystersów

Badacz lokalnej historii Henryk Postawka wskazuje, że Aleja Dębowa była jednym z elementów cysterskiej „pajęczyny”, czyli sieci dróg łączących klasztor w Rudach z okolicznymi miejscowościami, w tym z Raciborzem. Dęby mają ponad 200 lat. Są ważnym elementem krajobrazu kształtowanego od średniowiecza przez rudzkich cystersów.

Aleja Dębowa jest piękna i wyjątkowa - mówią mieszkańcy Górek ŚląskichAleja Dębowa jest piękna i wyjątkowa – mówią mieszkańcy Górek Śląskich Fot. Łukasz Kałuża

Mieszkańcy Górek Śląskich są bardzo zaniepokojeni, a wręcz wkurzeni i bezsilni – bo ich zdaniem – zapomina się o tym. Zwłaszcza że urzędnicy zezwalają na budowę domów coraz bliżej lasu, których właściciele następnie zwracają się o… przycięcie drzew.

– Ludzie chcą budować domy jak najbliżej lasu, ale po zamieszkaniu okazuje się, że drzewa są zbyt blisko i zaczyna się ich przycinanie, a nawet wycinanie. Absurd! Już nie mówiąc, że niszczymy zielone płuca zanieczyszczonego regionu – komentuje Łukasz Kałuża, mieszkaniec Górek Śląskich.

Aleja Dębowa pełni szczególną rolę w świadomości lokalnej społeczności. Posiada ogromną wartość sentymentalną, a dla wielu to najpiękniejsze i najwartościowsze miejsce w ich małej ojczyźnie. To ostatni ślad po cystersach w ich miejscowości. Powód do dumy.

z28128147V,Mieszkancy-Gorek-Slaskich-sa-zaniepokojeni-przyszl

– Od zawsze tutaj się spaceruje. Zresztą z uroków tego miejsca nie korzystamy tylko my, ale też mieszkańcy sąsiednich miejscowości, rowerzyści z dalszych regionów. Aleja pojawia się w lokalnych przewodnikach i mapach – dodaje Angelika Postawka.

Jeden z dębów nazywa się Zygfryd na cześć jednego z lokalnych społeczników – Zygfryda Weinera, który jako pierwszy uświadomił mieszkańców o wyjątkowym charakterze dębów góreckich. Co ciekawe, w korze tego drzewa schronienia szukają nietoperze.

Aleja Dębowa jest piękna i wyjątkowa - mówią mieszkańcy Górek ŚląskichFot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl

– Drzewa mają wartość historyczną, przyrodniczą, dydaktyczną – dodaje pochodzący z Górek Śląskich Krzysztof Gwosdz.

W Górkach Śląskich słyszymy, że wyjątkowe miejsce jest zagrożone. 12 lutego na wniosek Nadleśnictwa Rud Raciborskich kilka drzew z Alei Dębowej zmieniło się nie do poznania. Straciły piękne korony, a w jednym przypadku pozostał olbrzymi kikut.

Mieszkańcy bronią drzew, interweniowali posłowie

Mieszkańcy załamują ręce. Zwłaszcza że kikut pozostał z dęba o ponad 4,5-metrowym obwodzie. – To powinien być pomnik przyrody. A słyszymy, że drzewo jest do wycinki. Nie wiem, czy uda się je uratować. Zdajemy sobie sprawę, że jak uda się jedno wyciąć, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyciąć kolejne. To droga na skróty – zwraca uwagę Daniel Musioł, który od dzieciństwa spaceruje aleją.

z28128135V,Mieszkancy-Gorek-Slaskich-sa-zaniepokojeni-przyszl

Dlatego szybko się zorganizowano. Zawiązał się komitet w obronie drzew, przygotowano petycję, którą błyskawicznie podpisało kilkaset osób. Interweniowano w nadleśnictwie i urzędach. W sprawę zaangażowano parlamentarzystów: Gabrielę Lenartowicz i Macieja Kopca. Poseł Lewicy 18 lutego przeprowadził interwencję poselską w Nadleśnictwie Rud Raciborskich.

– Poprosiłem o przedstawienie ekspertyz. Usłyszałem, że otrzymam je po 14 dniach – mówi poseł Maciej Kopiec. Zamierza dalej interweniować w sprawie.

z28128131V,Mieszkancy-Gorek-Slaskich-sa-zaniepokojeni-przyszl

Leśnicy: To pielęgnacja w trosce o bezpieczeństwo

W Lasach Państwowych uspokajają, że nie ma mowy o żadnej masowej wycince Alei Dębowej. Leśnicy tłumaczą przeprowadzenie prac koniecznością wynikającą ze stanu drzew. Stoją na stanowisku, że brak jakiejkolwiek reakcji w przyszłości zagrażałby bezpieczeństwu mienia, spacerowiczów i rowerzystów pobliskiej drogi, a odpowiedzialnością za to mógłby zostać obciążony nadleśniczy za niedopełnienie obowiązku utrzymania drzew w należytym stanie.

Dlatego w obawie przed przewróceniem się drzew lub zerwania konaru przystąpiono do prac przez wyspecjalizowaną firmę. Jak dodają, to nic nowego.

– Zabiegi pielęgnacyjne prowadzone w Alei Dębowej przez arborystów powtarzamy regularnie. Ostatnie, wykonywane były w 2018 roku. Wnikliwy obserwator znajdzie na pobocznicy pni dębów rosnących w ciągu Alei, zarośnięte oraz zarastające blizny po podkrzesanych gałęziach (odciętych od pnia konarach). Ślady takie wyraźnie wskazują na prawidłowe wykonanie zabiegu oraz reakcję obronną drzew – mówi Marcin Fischer, rzecznik Nadleśnictwa Rud Raciborskich.

Jak zapewnia, leśnicy z właściwa troską zajmują się dębami, które są ważnym symbolem tego miejsca.

– Jednak zdrowie i życie ludzkie było, jest i będzie dla pracowników Służby Leśnej największą wartością i w dalszym ciągu będziemy dokładać wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom gmin znajdujących się na terenie zarządzanym przez PGL LP Nadleśnictwo Rudy Raciborskie – dodaje.

Przypomina, że prace poprzedziły badania polegające na ocenie stanu zdrowotnego drzew przez powołany zespół pracowników Służby Leśnej. Domagała się tego część mieszkańców, dokumentując na zdjęciach spadające gałęzie na ulicę. Wstępnie do wycinki wskazano trzy wiekowe drzewa. Po analizach – a być może dzięki protestom mieszkańców – ostatecznie zdecydowano się na usunięcie tylko jednego, w które przeszłości uderzył piorun. W pozostałych przypadkach ograniczono się do znaczącego przycięcia koron. Jak słyszymy, ma to zapewnić odpowiednią stateczność.

A może należało drzewa zostawić? Mieszkańcy sugerują, że były w dobrym stanie. Dziś mówią wręcz o masakrze piłą mechaniczną w parku krajobrazowym. – Prace poprzedzone są analizami i badaniami. Drobne zmiany z zewnątrz mogą się okazać kolosalne wewnątrz. Naprawdę staramy się jak najbardziej to możliwe minimalizować straty – dodają.

Takie szkody nazywają się listwą piorunową - pionową raną od której odpada kora i prowadzi od miejsca uderzenia aż do korzeni - tłumaczą leśnicy na przykładzie dębu przeznaczonego do wycinki

Takie szkody nazywają się listwą piorunową – pionową raną od której odpada kora i prowadzi od miejsca uderzenia aż do korzeni – tłumaczą leśnicy na przykładzie dębu przeznaczonego do wycinki Fot. Lasy Państwowe

Po protestach mieszkańców wstrzymano prace w Alei Dębowej. Uzgodniono też, że stary dąb przeznaczony do usunięcia pozostanie tzw. świadkiem i nie zniknie z powierzchni ziemi. Drzewo zostanie ścięte, ale nie całkowicie. Ponad ziemię ma wystawać około 2-2,5 m. Leśnicy przyznają, że dzięki temu będzie można zaobserwować zmiany w umierającym drzewie.

Mieszkańcy odpowiadają, że będzie to wyrzut sumienia odpowiedzialnych za wycinkę.

Aleja Dębowa pomnikiem przyrody?

Odpowiedzi leśników mieszkańców nie uspokajają. Obawiają się, że na jednym drzewie nie zatrzyma się wycinka. Wystosowali pismo do władz gminy Nędza o podjęcie działań, które na przyszłość zabezpieczą Aleję Dębową.

– Komitet Ochrony Alei Dębowej w Górkach Śląskich w załączeniu składa wniosek o powołanie pomnika przyrody – Aleja Dębowa na terenie sołectwa Górki Śląskie. Aleja Dębowa, o długości 660 m, na którą składały się do niedawna 33 dęby szypułkowe o obwodach pierśnicowych od 233 do 406 cm, niektóre zasadzone jeszcze przed 1810 r., czyli pamiętające czasy rudzkich cystersów, bez wątpienia reprezentuje istotne wartości przyrodnicze, historyczne i kulturowe posiada także wybitne walory krajobrazowe i dydaktyczne – czytamy w piśmie do wójta i przewodniczącego Rady Gminy w Nędzy.

Tłumaczą, że dalsza degradacja tego miejsca będzie niepowetowaną i karygodną stratą, a bez należytej ochrony będzie ona nadal postępowała.

W Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach usłyszeliśmy, że jeżeli zostaną ku temu spełnione przesłanki, a gmina wyrazi wolę wzięcia na siebie odpowiedzialności za utrzymanie drzew, to leśnicy na pewno nie będą oponować przeciwko takiemu rozwiązaniu.

Społecznicy liczą, że podjęcie działań nie tylko na szczeblu gminnym zatrzyma rozpoczęte prace. Leśnicy nie pozostawiają wątpliwości. – Dopóki Aleja Dębowa nie jest pomnikiem przyrody, odpowiedzialność spoczywa na nadleśniczym i nadleśnictwu. Rozpoczęte prace zostaną dokończone. Na dzisiaj nadleśnictwo nie planuje kolejnych prac w Alei Dębowej. Możemy zapewnić, że w przyszłości jeszcze większy nacisk położymy na komunikację z mieszkańcami – słyszymy.

Mieszkańcy nie ukrywają, że stracili zaufanie do leśników. Tym bardziej, że nie mieli szansy zapoznać się z analizami dotyczącymi stanu dębów. Dlatego jak najszybciej zamierzają uzyskać ekspertyzy dendrologów.