cołówk górnicy Rydułtowy kopia

Górnicy uratowali kopalnię Rydułtowy. Niemcy chcieli ją wysadzić w powietrze. Górnikom poświęcono pamiątkową tablicę, w której odsłonięciu brałam udział.
Oddaliśmy hołd ludziom, którzy przyczynili się do rozwoju kopalni, a która od początku istnienia pełniła ważną rolę, miała ogromny wpływ na rozwój miasta Rydułtowy. Każdy z tych ludzi zasługuje na miano bohatera i każdemu z nich należy się nasza pamięć. Ta tablica będzie nam przypominać o ludziach, którym tak wiele zawdzięczamy .

Czcimy tych, którzy walczyli o miejsce do życia i pracy jako wartość najwyższą. – Niech Pan Bóczek pobłogosławi nam Ślonzakom w Polsce i Naszyj Ślonskiej Ojcowiźnie – pedziołach w Rydułtowach na odsłonięciu tablicy ku czci pamięci Tych, którzy ratowali życie kopalni-żywicielki. 

IMG_1545

IMG_1546

To był rok 1945. Wojenna zawierucha. Oni, choć nie walczyli z karabinami w rękach, śmiało zasługują na miano lokalnych bohaterów. Nie dość, że uratowali swoją żywicielkę – obecną kopalnię Rydułtowy przed wysadzeniem przez Niemców, to jeszcze najważniejsze urządzenia obronili przed wywiezieniem przez żołnierzy Armii Czerwonej. W piątek po południu, tuż obok bramy wjazdowej na teren kopalni Rydułtowy uroczyście odsłonięto tablice upamiętniającą górników, którzy w roku 1945 uratowali zakład pracy, a po wojnie ponownie go uruchomili.

Karol Mandrela, Rudolf Sznajder, Jan Wuwer, Andrzej Herzok, Alojzy Zimończyk, Ewald Wiertelorz, Józef Pozimski, Franciszek Radlik i Bronisław Drażny – to właśnie im poświęcona jest tablica, która zawisła na bramie jednego z budynku należących do kopalni Rydułtowy. Inicjatorem jej powstania było Towarzystwo Miłośników Rydułtów, a tablicę ufundował Urząd Miasta. – Jest to nasz –społeczeństwa Rydułtów hołd wobec Osób, które zasłużyły się w rozwoju kopalni i tych, którzy nie dopuścili do zniszczenia kopalni w 1945 roku przez cofających się Niemców jak i żołnierzy Armii Radzieckiej, którzy próbowali wywieźć jak najwięcej urządzeń z kopalni. Najpierw uratowali, a potem uruchomili kopalnię pod kierunkiem Bronisława Drażnego – jedynego w tym czasie inżyniera górniczego, który powrócił z obozu na kopalnię. Chronologicznie pierwszym zasłużonym dla rozwoju kopalni ale też miasta, bo pozostawił po sobie zbudowane nowoczesne na owe czasy osiedla robotnicze był dyrektor kopalni Charlotta Franciszek Radlik – powiedział  w swoim przemówieniu  Henryk Machnik, prezes TMR

618e9c49b5223_o_large

Kopalnia Rydułtowy, jest dziś najstarszym, wciąż czynnym zakładem górniczym w Polsce. Lata międzywojenne to okres, w którym część Śląska w granicach Polski dawała 70% dochodów a kopalnia Charlotte należała do najlepiej prosperujących. Wojna oszczędziła Rydułtowy i kopalnię, choć był moment trudny, w marcu 1945 roku. To wówczas cofający się Niemcy postanowili wysadzić komorę mat wybuchowych na poziomie 400 oraz tunel kolejowy.

– To spowodowałoby unieruchomienie kopalni na wiele lat. Z dokumentów, które są w naszym posiadaniu dowiadujemy się, że z polecenia Niemca nadsztygara Krakowczyka 6 osobowa grupa górników miała za zadanie wywieźć z komory materiałów wybuchowych 5 ton materiałów wybuchowych oraz 100 sztuk spłonek. Materiał przeznaczony był dla zniszczenia tunelu kolejowego oraz szosy Rybnik – Racibórz. W czasie gdy pozostali górnicy przenosili na wózki skrzynki z materiałem wybuchowym, Ewald Wiertelorz i Alojzy Zimończyk uszkodzili wszystkie zapalniki przez przerywanie po jednym z każdej pary przewodów elektrycznych, nie uszkadzając powłoki z masy plastycznej by nie odkryto uszkodzeń – opowiada tą niezwykłą historię Henryk Machnik. – Alojzy Zimończyk informował, że nieznany mu górnik w czasie nabijania wozów z materiałem wybuchowym do klatki przeciął jeden z przewodów strzelniczych rozwiniętych po ociosie, przewidując, że służą do wysadzenia komory materiałów wybuchowych, o czym przekonali się w kilka dni później, gdy już na kopalni była Armia Czerwona. Tak więc do wysadzenia szybu ani też tunelu nie doszło, bo po nie udanej próbie żołnierze pośpiesznie wycofali się – podkreślają członkowie Towarzystwa.

618e9cacebf6d_o_large

IMG_1544

618e9d3fa5a56_o_large

Nad spokojną pracą kopalni czuwali też inni pracownicy w tym Karol Manderla – sztygar objazdowy, Rudolf Sznajder – kierownik oddziału przewozowego, Jan Wuwer – kierownik oddziału maszynowego, Andrzej Herzok – sztygar powierzchni, którzy wraz z zaufanymi pracownikami fizycznymi zabezpieczyli najważniejsze obiekty i urządzenia, zapobiegli zatopieniu wyrobisk, pochowali potrzebne narzędzia i mniejsze urządzenia przed myszkującymi Rosjanami.
– Tu szczególnie wyróżnił się mechanik stacji ratowniczej Józef Pozimski ,który praktycznie cały sprzęt ratowniczy zwiózł na dół kopalni. Gdy wreszcie rosyjski komisarz zdecydował o próbie uruchomienia kopalni, w czym największą zasługę mieli właśnie wymienieni na tablicy – mówi Machnik.

 

618e9bc62723d_o_large