PiS otworzyło w Sejmie wystawę „PO strzelała do górników”.

Takiej „wystawy” w Sejmie jeszcze nie było. Prawo i Sprawiedliwość odgrzebało stare oskarżenia w sprawie zamieszek z 2015 roku przed Jastrzębską Spółką Węglową.

Wystawa pod hasłem „ósma rocznica pacyfikacji protestów górniczych” stanęła w holu głównym parlamentu. – PO strzelała do górników. Proszę zobaczyć, co zrobiła Platforma tym ludziom! – mówił na konferencji w Sejmie Marek Suski.

Ohydne jest to ,że otwierający wystawę posłowie pisowscy – porównali ją do wydarzeń stanu wojennego z roku 1981, w których Zomo i wojsko pacyfikując strajk górników w kopalni „Wujek” spowodowało śmierć 9 osób od ran postrzałowych, a kilkudziesięciu górników odniosło ciężkie obrażenia. Odniósł się do tego wydarzenia Zbigniew Janas, czołowy opozycjonista z czasów pierwszej „Solidarności” określając posła Suskiego, który użył tego porównania do „łajdaka”, wykorzystującego prawdziwą tragedię dla niskich małych interesików własnej partii.

Cały zapis programu TVN 24 „Czarno na białym pt. „Kopalnia propagandy” pod moim tekstem.

A jak było w lutym 2015 r. w Jastrzębiu naprawdę ?

*PiS-owskie kłamstwo o „strzelaniu do górników” za rządów PO*
Powtarzane przez działaczy PiS zdanie, że za rządów Platformy Obywatelskiej „strzelano do górników” jest zwykłym kłamstwem
W 2015 roku podczas otwartego posiedzenia Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji ówczesny komendant Policji Wojewódzkiej w Katowicach, obecny Komendant Główny Policji z nadania PiS-u pan generał Jarosław Szymczyk przedstawił sprawozdanie dotyczący tego, czy użycie stosowanych wówczas środków przy agresji chuliganów na siedzibę Jastrzębskiej Spółki Węglowej – było prawidłowe i zgodne z prawem. Gen. Jarosław Szymczyk w sposób nie budzący wątpliwości przedstawił raport, z którego wynikało, że żadna procedura nie została naruszona. Polscy policjanci bronili mienia, czuwali nad bezpieczeństwem i stosowali to wszystko, co było niezbędne.

W sposób nie budzący wątpliwości udowodniono, że grupa pijanych chuliganów atakowała siedzibę Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wówczas również prokuratura nie dopatrzyła się żadnych naruszeń prawa. Nawet prokuratura pod rządami PiS-owskiego ministra Zbigniewa Ziobry powtórzyła postępowanie i również postępowanie zostało umorzone.

Po 8 latach, kiedy prokuratura jest w rządach PiS-owskiego prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, kompromitacją jest to, że próbuje się wracać do sprawy, która jest dla PiS-owskich działaczy kompletnym blamażem. Nie można pozwolić na to, by formacja, która zniszczyła polskie górnictwo próbowała dzisiaj robić na tej manipulacji jakąkolwiek politykę. Jeżeli ktokolwiek w tej sprawie zawinił, to PiS-owscy działacze, którzy po raz kolejny próbują chuliganów ubierać w mundury górnicze i tym samym obrażać polskich górników.

Koalicja Obywatelska udostępni materiały z Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji z 2015 roku tak, by ostatecznie obalić to powielane przez PiS kłamstwo. 

*Tekst na podstawie wystąpienia Borysa Budki.

Poniżej, pod filmem – artykuł Arkadiusza Biernata z „Gazety Wyborczej” również w prawdziwym świetle pokazujący wydarzenia w Jastrzębiu, a pod artykułem – za portalem Silesia24.pl -wystąpienia dowódców policyjnych na komisji sejmowej odnoszące się do działań formacji przed Jastrzębską Spółką Węglową.

Kłamstwo PiS o „strzelaniu za PO do górników” powraca jak bumerang. A to agresywni chuligani zaatakowali policjantów

Jastrzębie-Zdrój 10.11.2022, 19:52 Arkadiusz Biernat

Oryginalny tekst pod tym linkiem: https://rybnik.wyborcza.pl/rybnik/7,180134,29125518,za-po-strzelano-do-protestujacych-gornikow-czyli-mit-gloszony.html

Zdjęcia z 2015 roku wykonane przez policjantów

Zdjęcia z 2015 roku wykonane przez policjantów

(Fot. KMP Jastrzębie-Zdrój)

Ten zarzut powraca jak bumerang za każdym razem, kiedy opozycja wytyka rządowi Prawa i Sprawiedliwości nieradzenie sobie z górnictwem czy naruszanie zasad demokracji. – Za PO strzelano do górników! – odpowiadają wówczas politycy PiS, co powielają zwolennicy partii. To celowy zabieg, który ma wywołać najgorsze skojarzenia z brutalnym tłumieniem protestów w PRL.

Zarzut strzelania do górników to mit, który celowo powtarzany przez wiele lat, całkowicie zniekształcił obraz wydarzeń, do których doszło w lutym 2015 roku przed siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Skąd moja pewność? Byłem tam i to widziałem. W przeciwieństwie do większości osób, które szafują tym skarżeniem. Policja zareagowała stanowczo nie na protest, ale na szturm i demolowanie siedziby JSW. To zasadnicza różnica.

Przed JSW koszmarne sceny jak ze stadionów

28 stycznia 2015 r. rozpoczął się trwający 20 dni strajk w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej, w odpowiedzi na zapowiadane przez rząd PO-PSL wdrożenie programu oszczędnościowego. Wstrzymano wydobycie, a protest szybko przeniósł się przed siedzibę JSW w Jastrzębiu-Zdroju. Protestujący domagali się odwołania ówczesnego prezesa Jarosława Zagórowskiego.

Mimo śniegu i niskiej temperatury atmosfera była gorąca. Jednak dopóki manifestacje ograniczały się do zgromadzeń przed siedzibą JSW i wulgarnego skandowania, policja nie ingerowała. Sytuacja diametralnie się zmieniła, kiedy grupa osób, często zamaskowana (kominiarkami oraz szalikami) i agresywna, postanowiła siłą wejść do budynku. Sytuację chcieli wykorzystać chuligani. Pamiętam nawoływania policji do „zachowań zgodnych z prawem”. Apelowano o spokój, zaprzestanie ataków. Ostrzegano, że użyte zostaną „środki przymusu bezpośredniego”. Jednak część rozwścieczonego tłumu nic sobie z tego nie robiła. Sytuację tylko na chwilę uspokoiło użycie gazu.Jednak chwilę później w stronę siedziby JSW, a więc i policjantów, poleciały petardy. Potem butelki, śruby, cegły, deski. To już nie była głośna i pokojowa manifestacja, a raczej wydarzenie przypominające koszmarne sceny z polskich stadionów w latach 90. Potwierdzi to każdy dziennikarz, który w tamtym czasie pracował w Jastrzębiu-Zdroju. Media szybko musiały się „ewakuować” w bezpieczniejszy rejon.

Policja jest od pilnowania porządku i zapewnienia bezpieczeństwa

Co miała zrobić policja? Rozejść się, pozwolić rozwścieczonemu tłumowi wejść do siedziby JSW i łamać prawo? Policja jest od pilnowania porządku i zapewnienia bezpieczeństwa. Zareagowano zdecydowanie, bo żadne inne wcześniejsze apele i działania nie przemówiły do rozsądku demonstrantów. Użyto gazu i armatek wodnych, padły strzały z broni gładkolufowych. Nie w kierunku protestujących związkowców i górników, ale agresywnej grupy, która atakowała policjantów i próbowała się wedrzeć siłą do siedziby spółki węglowej.

Co ciekawe, na oficjalnej stronie policji w komunikacie z 10 lutego 2015 r. („Policjanci interweniowali pod spółką węglową”) można dzisiaj znaleźć tylko jedno zdjęcie dokumentujące tamto wydarzenie. Jednak i na nim możemy dostrzec wybitą szybę przy wejściu do siedziby spółki. Na gorąco po zdarzeniu materiał policji publikowany w internecie był o wiele szerszy i prezentował nie tylko skutki szturmu chuliganów, ale także niebezpieczne przedmioty rzucane w stronę policjantów. Choć zdjęć nie ma już na policyjnych stronach, to wciąż można je odnaleźć.

Czy użycie gumowych kul było uzasadnione? Na to pytanie dwukrotnie próbowała odpowiedzieć prokuratura. Najpierw za rządów PO-PSL, a później PiS. W obu przypadkach śledztwa zostały umorzone. Funkcjonariusze nie przekroczyli uprawnień, a ich działanie było prawidłowe w sytuacji naruszenia porządku. Mimo to kłamstwo, podsycane przez część polityków, wciąż ma się dobrze.***

Arkadiusz Biernat Pracuje w „Gazecie Wyborczej” od 2021 roku. Wcześniej przez 10 lat związany z „Dziennikiem Zachodnim”. Lokalnie związany z problemami miast Subregionu Zachodniego. Pisze też o smogu i górnictwie. Wydawca serwisu rybnik.wyborcza.pl.

Dlaczego policja strzelała do protestujących pod siedzibą JSW? Odpowiada gen. Szymczyk. „Trzy promile”

Szymon Kastelik Jastrzębie-Zdrój 10 lutego 2023

oryginał tekstu w portalu silesia24 tutaj: https://silesia24.pl/dlaczego-policja-strzelala-do-protestujacych-pod-siedziba-jsw-odpowiada-gen-szymczyk-trzy-promile

45 270977

Poseł Grzegorz Matusiak z PiS-u przypomina wydarzenia sprzed 8 lat. Policja użyła m.in. broni gładkolufowej, kiedy protest pod siedzibą JSW przemienił się w prawdziwy szturm. Czy służby zachowały się zgodnie z prawem? O wydarzeniach z lutego 2015 roku mówił… dwa miesiące później generał Szymczyk.

3 lutego bieżącego roku poseł Prawa i Sprawiedliwości Grzegorz Matusiak w mundurze górniczym i w towarzystwie górników poszkodowanych w wydarzeniach z lutego 2015 roku ogłosił, że będzie żądał od Donalda Tuska przeprosin i wpłaty zadośćuczynienia na Fundację Rodzin Górniczych. Powód? „Strzelanie do górników” podczas protestów przed siedzibą JSW oraz słowa Tuska z ubiegłego roku, który powiedział w Płocku: „Nie zauważyłem żadnego rannego górnika, nikt nie został ranny”.

Ponownie o tej sprawie mówił Matusiak wraz z rzecznikiem PiS Rafałem Bochenkiem w Sejmie. Na kilka miesięcy przed wyborami Prawo i Sprawiedliwość próbuje przypomnieć wydarzenia z lutego 2015 roku. Przypomnijmy. Tego roku pod koniec stycznia rozpoczął się strajk w kopalniach JSW. Powodem był zapowiedź planu oszczędnościowego. Następnie wybuchł protest przed siedzibą JSW. Było spokojnie, do 3 lutego, kiedy to wieczorem grupa osób próbowała wejść siłą do budynku. Podobnie było 9 lutego. Policja po wydaniu komunikatów ostrzegających, użyła wszelkich możliwych środków, w tym broni gładkolufowej, gazu, armatek wodnej.

Sprawą dwukrotnie zajęła się prokuratura i dwukrotnie nie znalazła winy policji. Drugi raz sprawa została umorzona już w 2016 roku, kiedy to przy władzy była Zjednoczona Prawica, a kontrolę nad prokuraturą przejął Zbigniew Ziobro.

Generał Szymczyk relacjonuje

W minioną środę, Borys Budka z Platformy Obywatelskiej w specjalnym oświadczeniu stwierdził, że działacze Prawa i Sprawiedliwości kłamią w sprawie zajść, do których doszło w lutym 2015 roku przed siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

– To stek bzdur i kłamstw, które mają przykryć to jak traktowali przez 7 lat polskie górnictwo. Ale największym kłamstwem jest to dotyczące rzekomego strzelania do górników – powiedział w sejmie Borys Budka. Powołał się na posiedzenie Komisji Spraw Wewnętrznych z 2015 roku, kiedy to o zajściach pod siedzibą JSW mówili: nadinsp. Krzysztof Gajewski, ówczesny komendant główny Policji oraz generał Jarosław Szymczyk (dzisiaj szef polskiej policji, nominację otrzymał już po przejęciu przez PiS władzy w Polsce, bohater niedawnego „zdarzenia” z granatnikiem).

Co w 2015 roku powiedzieli najważniejsi przedstawiciele policji? Sprawdzamy. Posiedzenie komisji odbyło się 8 kwietnia 2015 roku, więc dwa miesiące po zdarzeniu. Rządziła jeszcze PO. Na obradach obecny był poseł PiS Grzegorz Matusiak, który już wtedy informował o tym, że zgłosili się do niego ranni górnicy, poszkodowani w działaniach policji przed siedzibą JSW.

Sprawdźmy natomiast co mówił o zajściach w Jastrzębiu-Zdroju generał Szymczyk, który dzisiaj cieszy się niezwykłym zaufaniem rządu Zjednoczonej Prawicy. 

-Jeśli chodzi o bieżące efekty pracy policjantów pionu kryminalnego województwa śląskiego po zdarzeniach 3 i 9 lutego w Jastrzębiu-Zdroju, to wszystkie postępowania związane z zatrzymaniem 15 osób 3 lutego po zajściach przed siedzibą JSW, są jeszcze w trakcie. W efekcie, w toku wykonywanych czynności w ciągu pierwszych 48 godzin po zatrzymaniu, 11 osobom przedstawiono zarzuty popełnienia przestępstwa z art. 223, 226 i 254 Kodeksu karnego, tj. czynna napaść na funkcjonariuszy Policji, udział w zbiegowisku, którego celem jest bezpośrednie zagrożenie porządku publicznego, znieważenie funkcjonariusza publicznego. To są trzy podstawowe artykuły, z których formułowano zarzuty dla 11 osób po dniu 3 lutego. Myślę, że warto podkreślić, iż zdecydowana większość osób zatrzymanych znajdowała się w stanie nietrzeźwym. Były to czasem wyniki imponujące, bo oscylujące w granicach 3 promili. Jeżeli chodzi o 9 lutego, to po wstępnych czynnościach zarzuty popełnienia przestępstwa z tych samych artykułów przedstawiono łącznie 9 osobom, natomiast wobec 19 osób zatrzymanych w trakcie zajść pod siedzibą JSW skierowano wnioski o ukaranie do sądu w związku z podejrzeniem popełnienia przez te osoby wykroczeń z ustawy Kodeks wykroczeń. Poza tymi suchymi faktami, odniosę się jeszcze bardzo krótko do dwóch kwestii, ale zanim do nich przejdę, to chciałbym tylko powiedzieć państwu, że miałem możliwość przyjrzenia się i dokonania wstępnej oceny pracy policjantów i działań pod siedzibą JSW z perspektywy człowieka, który w momencie, kiedy te zdarzenia miały miejsce, pełnił zupełnie inną funkcję, bo wówczas byłem jeszcze komendantem wojewódzkim Policji w Kielcach. Pozwoliło mi to na zupełnie inne spojrzenie, zresztą takie zadanie otrzymałem od pani minister. W związku z tym chciałbym o dwóch rzeczach powiedzieć. Pierwsze, to było moje osobiste spotkanie z panią dyrektor szpitala wojewódzkiego w Jastrzębiu-Zdroju, bo padało wiele zarzutów pod adresem policjantów, że wkroczyli na teren szpitala, że byli brutalni, że wyciągali stamtąd osoby ranne. Pani dyrektor szpitala kategorycznie zaprzeczyła takim informacjom i powiedziała, że nikt z personelu szpitala takich działań Policji nie zaobserwował. Druga kwestia, to jest moje spotkanie z policjantami, którzy brali udział w tych zdarzeniach. Jestem człowiekiem ze Śląska, w tych działaniach Policji brali udział wyłącznie policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. To są w zdecydowanej większości ludzie ze Śląska. Oni nie mieli żadnych wątpliwości co do tego, że musieli się bronić, że nie mogli pozwolić na dalsze ataki i nie mogli dopuścić do tego, żeby leciały w ich kierunku śruby, stanowiące bezpośrednie zagrożenie dla ich zdrowia i życia. Ich działanie musiało być takie, jakie było, ale było stopniowane. Poza tym chciałbym podkreślić, że dla nich to jest bardzo trudna sytuacja, bo stają często naprzeciwko ludzi, z którymi mieszkają w jednym mieście, na jednym osiedlu, natomiast najbardziej krzywdzące dla nich są padające dziś porównania do zdarzeń z okresu minionej epoki – mówił na komisji generał Jarosław Szymczyk.

Poseł Jerzy Polaczek prosił o więcej szczegółów dotyczących osób zatrzymanych, co również wyjaśnił dzisiejszy szef polskiej policji.

– Jeśli chodzi o dzień 3 lutego i te 11 osób, którym przedstawiono zarzuty z trzech artykułów: 223, 226 i 254 Kodeksu karnego, to po kolei. Pierwsza osoba – mężczyzna w wieku lat 25 zatrudniony w Kopalni Węgla Kamiennego Pniówek. Wobec tej osoby zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Kolejny mężczyzna – lat 24, zatrudniony w KWK Borynia, wobec tej osoby również zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu, około 1,5 promila. Kolejne osoby: 32-letni mężczyzna zatrudniony w KWK Zofiówka, blisko 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu; 20-letni bezrobotny; 27-letni pracownik KWK Jas-Mos – 1,5 promila; 18-letni uczeń zasadnicznej szkoły zawodowej w Jastrzębiu-Zdroju – blisko 1,5 promila; 22-letni mężczyzna zatrudniony w spółce na terenie Katowic, ale zupełnie niezwiązanej z górnictwem. Kolejna osoba z tego pierwszego dnia zajść to jest 35-letni mężczyzna, pracownik KWK Borynia; 28-letni mężczyzna, również KWK Borynia; 25-letni mężczyzna, KWK Borynia i 28-letni mężczyzna, KWK Pniówek. W dniu 9 lutego przedstawiono zarzuty 8 osobom: 40-letni pracownik KWK Borynia – blisko 3 promile alkoholu; 24-letni rencista z Jastrzębia; 22-letni pracownik KWK Borynia; 29-letni pracownik KWK Borynia; 26-letni pracownik KWK Pniówek; 31-letni pracownik KWK Szczygłowice; 32-letni pracownik KWK Borynia; 31-letni pracownik KWK Krupiński. Co do ewentualnych notowań i naszych informacji o przynależności do środowisk pseudokibicowskich, to zapewne panu przewodniczącemu nie trzeba tłumaczyć, że na Śląsku praktycznie każdy z jakimś środowiskiem kibicowskim jest powiązany. Niemniej jednak, nie wchodząc w szczegóły, kilka osób spośród zatrzymanych jest notowanych w naszych systemach jako osoby powiązane ze środowiskiem pseudokibicowskim – dodał gen. Jarosław Szymczyk.

Swoją relację przed komisją złożył też ówczesny komendant główni policji, nadisp. Gajewski.

 Dnia 3 lutego około godz. 18.50 w zgromadzeniu brało udział około 1000 osób, część to byli zamaskowani chuligani i pseudokibice. Protestujący uszkadzają drzwi wejściowe do siedziby JSW, policjanci w reakcji na to tworzą kordon w celu ochrony wejścia do budynku. W kierunku policjantów rzucane są petardy hukowe, race świetlne, butelki, kamienie, śnieżne kule z zawartością śrub i nakrętek. O godz. 19.00 pododdział oddaje salwy ostrzegawcze w górę. Z uwagi na brak efektów o godz. 19.05 użyto w stosunku do najbardziej agresywnych uczestników protestów środków przymusu bezpośredniego w postaci pocisków niepenetracyjnych. Tych kilka zdjęć pokazuje, kto stał po drugiej stronie. Pytał pan przewodniczący, skąd pseudokibice. To są szaliki klubowe. Tutaj widać, jak to się odbywa. Powtórzę jeszcze raz: to nie są sami górnicy. Zadaniem Policji było zabezpieczenie obiektu, który widać, czyli siedziby JSW, ponieważ tam znajdowali się ludzie, a część protestujących, tych najbardziej agresywnych, próbowała dostać się do tego obiektu. Po użyciu pocisków niepenetracyjnych oraz plecakowego miotacza pieprzu, pałek służbowych i siły fizycznej doprowadziliśmy do zmniejszenia agresji, a następnie rozejścia się zgromadzonych. Część osób wypartych spod siedziby JSW przemieściła się w rejon schodów wejściowych do szpitala, skąd ponowiła ataki na policjantów. Około godz. 22.00 zakończono policyjne zabezpieczenie. W trakcie działań obrażenia odniosło 5 policjantów i 18 osób cywilnych. Zatrzymano 15 osób, w większości nietrzeźwych. O skutkach tych zatrzymań będzie mówił pan komendant, gen. Szymczyk, śląski komendant wojewódzki Policji. W wyniku tych działań zostały uszkodzone 2 radiowozy oraz elementy umundurowania, szacunkowa wartość strat to około 15 tys. zł, straty w mieniu JSW oszacowano wstępnie na ponad 18 tys. zł. Jedenastu osobom przedstawiono zarzuty z art. 223, 226 i 254 Kodeksu karnego – czynna napaść, udział w zbiegowisku i znieważanie funkcjonariusza publicznego. Dnia 9 lutego około 11.10 przy kopalniach zaczęli się gromadzić uczestnicy manifestacji, a następnie przemieszczać w kierunku JSW. W tym czasie policjanci zabezpieczyli wejście do budynku. Około godz. 12.30 przed siedzibą JSW znajdowała się grupa około 5500 osób, w której prowokatorami były osoby nietrzeźwe i agresywne, które rzucały w kierunku drzwi petardy dymne, hukowe, świece dymne, śruby, kamienie oraz inne niebezpieczne przedmioty. Policja wzywa demonstrantów do zachowania zgodnego z prawem oraz ostrzega o możliwości użycia środków przymusu bezpośredniego. O godz. 12.40 została podjęta pierwsza nieudana próba sforsowania drzwi budynku przez demonstrujących – relacjonował. Przedstawiał obecnym na komisji liczne zdjęcia i nagrania wideo, które ukazywały przedmioty, sprawców oraz zniszczenia dokonane przez „protestujących”.

– Broniliśmy ludzi, którzy znajdowali się w budynku JSW, oraz mienia – dodał nadisp. Gajewski.

Kastelik

Szymon Kastelik 10 lutego, 2023