czołówka raport IPCC 5 kopia

Naukowcy stawiają diagnozę , jeśli nie potraktujemy jej poważnie, następny raport IPCC może być nekrologiem planety

W poniedziałek został opublikowany nowy, cykliczny raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC). To szósty z kolei tzw. raport podsumowujący, zbierający najlepszą, najbardziej aktualną wiedzę naukową o kryzysie klimatycznym (a dokładnie jego pierwsza część o naukowych podstawach zmian klimatu – opracowania II i III tzw. Grup Roboczych zostaną opublikowane w przyszłym roku – więcej o tym pisała Maria Mazurek).

Wobec braku reakcji  rządu złożyłam  wniosek o zwołanie Komisji do spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych w sprawie reakcji PiS-owskiego rządu na tę publikację. Będę reprezentować wnioskodawców.
Wniosek ESK-3
Wniosek o taką informację złożył także do premiera  Przewodniczący senackiej Nadzwyczajnej Komisji d.s. Klimatu – Stanisław Gawłowski. W załączeniu.

 

E8hj2UeWQAAB6qk

 

konferencja IPCC

Na raport czekaliśmy aż osiem lat. IPCC nie prowadzi własnych badań, tylko zbiera i analizuje już opublikowane badania. Jednak ich zebranie i analiza daje szeroki, a jednocześnie szczegółowy obraz stanu wiedzy i stanu klimatu Ziemi. Można powiedzieć, że to swego rodzaju diagnoza, którą “lekarze” stawiają planecie na podstawie badań. Wcześniej raporty IPCC potwierdziły, że to ludzkość zmienia klimat i że ten wpływ już teraz jest obserwowany. Najnowszy raport ma szczególne znaczenie – nie tylko dlatego, że będzie podstawą do debaty na jesiennym szczycie klimatycznym COP26.

Naukowcy podkreślają, że przed nami kluczowa dekada i to redukcje emisji w ciągu następnych 10 lat zdecydują, czy zatrzymamy kryzys, czy będziemy tylko ograniczać zakres katastrofy klimatycznej. Zatem o ile ten raport jest diagnozą, to kolejny – jeśli pojawi się za następne 8 lat, pod koniec dekady – może być już bardziej nekrologiem, jeśli nie zaczniemy działać. – Nauka przypomina nam to, o czym w dobie pandemii koronawirusa było ciszej: czas na gruntowną transformację światowej gospodarki ucieka.

Kluczowa będzie najbliższa dekada, a solidarność klimatyczna wymaga zdecydowanych działań także w Polsce. Czas przestać usprawiedliwiać własny brak działania emisjami innych krajów. Teraz każdy ułamek stopnia, a więc każda zredukowana tona CO2 i każdy ocalony przed wycięciem las mają znaczenie – powiedziała o raporcie Julia Kozakiewicz, analityczka ds. prawa klimatycznego w ClientEarth. Raport IPCC został upubliczniony w poniedziałek o godz. 10 rano w czasie konferencji prasowej w Genewie. Poniżej podsumowanje najważniejszych informacji oraz komentarze ekspertów udostępnione na gazeta.pl

Oto omówienie treści Raportu na portalu OKO press.pl :

Screenshot 2021-08-09 at 15-36-30 Międzyrządowy raport o klimacie trzeba walczyć o każdy ułamek stopnia, ocieplenie zagraża[...]

Ocieplenie klimatu o 1,5°C względem średniej z lat 1850-1900 jest już w zasadzie przesądzone i nastąpi za około 20 lat. W pesymistycznym scenariuszu wzrost temperatury przekroczy próg 2°C już za ok. 30 lat, a więc za życia większości czytających ten tekst.

Wraz ze wzrostem temperatury globalnej skutki zmiany klimatu będą coraz gorsze, warto więc walczyć o „wyrwanie” globalnemu ociepleniu każdego ułamka stopnia, ponieważ oznacza to realne ograniczenie katastrofalnych następstw dla milionów ludzi na świecie. A wręcz ratowanie życia.

To zasadnicze wnioski najnowszego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) przyjętego w piątek przez 234 autorów i autorek oraz 195 rządów. IPCC to naukowe i międzyrządowe ciało doradcze utworzone w 1988 roku przez dwie organizacje Narodów Zjednoczonych – Światową Organizację Meteorologiczną (WMO) oraz Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNEP).

Jednocześnie ukazuje się tzw. streszczenie dla decydentów, czyli podsumowanie raportu na potrzeby polityków – bo to oni będą odpowiedzialni za ewentualne wdrożenie zmian sugerowanych przez raport. A te powinny być rewolucyjne.

Komu bije dzwon?

„Raport IPCC to czerwony alarm dla ludzkości. Emisje gazów cieplarnianych pochodzące ze spalania paliw kopalnych i wylesiania dławią naszą planetę i narażają miliardy ludzi na bezpośrednie niebezpieczeństwo. Globalne ocieplenie dotyka każdego regionu Ziemi, a wiele zmian staje się nieodwracalnych. Ten raport musi zabrzmieć jak podzwonne dla węgla i paliw kopalnych, zanim zniszczą one naszą planetę” – napisał w oświadczeniu sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres.

Guterres dodał, że kraje Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) – do której należy także Polska – muszą zaprzestać budowy nowych elektrowni węglowych od przyszłego roku i całkowicie zrezygnować z węgla do roku 2030. Pozostałe państwa muszą zrobić to samo dziesięć lat później. Polska planuje odejście od węgla do roku 2049, choć nie brakuje analiz, że polityka klimatyczna UE wymusi to znacznie wcześniej. Jeszcze gorzej jest w Chinach, które choć nie są zrzeszone w OECD, zapowiedziały właśnie zwiększenie wydobycia i spalania węgla.

Raport ma premierę dziś – konferencję prasową można śledzić na żywo tutaj – i pomimo sensacyjnych prasowych nagłówków oraz budujących napięcie przecieków, obeznani z tematem naukowcy mówią, że w pewnym sensie nie jest niczym nowym – potwierdza bowiem i doprecyzowuje to, co nauka wie od lat i co powoli i nie bez oporów uznaje świat wielkiego biznesu i polityki.

Mianowicie: niekontrolowane spalanie węgla i innych paliw kopalnych powoduje emisję miliardów ton dwutlenku węgla (CO2). Szybko rosnąca koncentracja CO2 w atmosferze – mówimy o tempie aktualnie 200 (sic!) razy szybszym niż w epoce przedprzemysłowej – działa niczym globalna termoizolacja, zatrzymując coraz większą ilość energii cieplnej Słońca. Szybko ocieplająca się atmosfera prowadzi do kaskady negatywnych skutków, z których niektóre zaczynamy dotkliwie odczuwać: szalejące pożary, gwałtowne ulewy i powodzie, ale też rekordowo wysokie temperatury i susze.

W zeszłym roku antropogeniczne (czyli wywołane przez działalność ludzi) emisje CO2 wyniosły niewiele ponad 34 mld ton, ok. 6 proc. mniej niż w roku 2019. Spadek to „zasługa” pandemii koronawirusa i recesji na skutek drastycznych ograniczeń m. in. przemieszczania się. Niestety, wbrew nadziejom i zapowiedziom, że tragiczna pandemia będzie szansą ludzkości na skierowanie gospodarki w stronę zrównoważonego rozwoju, rok 2021 zapowiada raczej powrót do ścieżki szybkiego wzrostu emisji, a ich nowy historyczny rekord przypadnie na lata 2022-2023.

Co gorsza, rosną także emisje metanu – np. z topniejącej tzw. wiecznej zmarzliny w północnych rejonach globu, na Syberii i Alasce. Metan, choć w atmosferze utrzymuje się ok. 12 lat (CO2 – ok. 100 lat) jest wielokrotnie silniejszym gazem cieplarnianym niż dwutlenek węgla.

Senatorko, Senatorze, ogłoś Alarm Klimatyczny!
Przeczytaj także: Senatorko, Senatorze, ogłoś Alarm Klimatyczny!

Fizyka, głupcze

Brzmi znajomo? Dla śledzących choćby pobieżnie doniesienia związane ze zmianami klimatu zapewne tak. „Działalność IPCC jest cyklicznie powtarzanym ogromnym ćwiczeniem z przeglądu literatury naukowej na temat zmian klimatycznych. Wszystkie wnioski raportu są już od jakiegoś czasu znane specjalistom z danej dziedziny. Natomiast dzięki IPCC mogą je teraz poznać, w przystępnej formie i w odpowiednim kontekście, również wszyscy inni – przede wszystkim obywatele i politycy” – mówi Piotr Florek, polski klimatolog pracujący w brytyjskim MetOffice, czyli – mniej więcej – odpowiedniku naszego IMGW.

Raport – zatytułowany Zmiany klimatu 2021: podstawy fizyczne (Climate Change 2021: the Physical Science Basis – jest największą aktualizacją stanu wiedzy w dziedzinie nauk o klimacie od roku 2014 r i raportu specjalnego nt. ocieplenia o 1,5° z 2018 roku. Formalnie jest wkładem tzw. I grupy roboczej IPCC do tzw. szóstego sprawozdania oceniającego (6th Assessment Report, w skrócie AR6), czyli serii raportów omawiających – oprócz fizyki globalnego ocieplenia – także kwestie adaptacji i łagodzenia skutków wzrostu temperatury. Ostatnie raporty w cyklu AR6 ukażą się w przyszłym roku.

Dzisiejszy raport analizuje fizyczne podstawy przeszłych, obecnych i przyszłych zmian klimatu. Zajmuje się podstawowymi kwestiami, takimi jak sposób, w jaki emisje wywołane działalnością człowieka prowadzą do fundamentalnych zmian w systemie klimatycznym naszej planety. Daje również wyobrażenie o tym, jak w wyniku tych zmian skutki zmian klimatycznych utrwaliły się już przy obecnym poziomie ocieplenia, a także jak mogą się one pogłębić, jeśli temperatury i emisje będą nadal rosły w niekontrolowany sposób.

Najważniejsze ustalenia raportu to:

  1. Nie ma wątpliwości co do tego, że nasza planeta ogrzewa się pod wpływem działalności człowieka.W klimacie Ziemi zaszły gwałtowne i rozległe zmiany, a niektóre z ich skutków są już nieodwracalne.
  2. Naukowcy mają dowody na to, że ludzkość wpłynęła na cały system klimatyczny – emisje spowodowane przez człowieka są obecnie odpowiedzialne za zmienioną, mniej stabilną planetę.
  3. Wszystkie scenariusze zakładają nieunikniony wzrost temperatur na Ziemi o 1,5°C. W najbardziej ambitnej ścieżce emisji osiągniemy 1,5°C w czwartej dekadzie XXI wieku, następnie przekroczymy 1,6°C, a pod koniec wieku temperatura spadnie do 1,4°C.
  4. Naukowcy nie mają wątpliwości, że w najbliższym czasie należy także ograniczyć emisje innych gazów cieplarnianych oprócz CO2, przy czym za szczególnie niepokojący uznaje się metan, który jest silnym gazem cieplarnianym.
  5. Środowisko naturalne zostanie zdegradowane wskutek dalszego ocieplenia, a więc ekosystemy lądowe i oceaniczne mogą jedynie w ograniczonym stopniu pomóc nam rozwiązać problem klimatu.
  6. Jeśli mamy powstrzymać globalne ocieplenie, decydenci muszą wdrożyć plany osiągnięcia zeroemisyjności. Usuwanie CO2 to kluczowe narzędzie na drodze do zerowej emisji netto, ale będzie ono użyteczne tylko wówczas, gdy towarzyszyć mu będą szybkie i głębokie redukcje emisji.
  7. Tzw. budżet węglowy (uproszczony sposób szacowania, ile jeszcze CO2 możemy uwolnić do atmosfery) pozostaje zasadniczo bez zmian. Według raportu ilość CO2, którą możemy jeszcze uwolnić do atmosfery, to około 400 mld ton, jeśli mamy mieć 67 proc. szans na utrzymanie wzrostu temperatur na świecie poniżej 1,5°C. To równowartość około 10 lat obecnych emisji. Mówiąc krótko – czas paliw kopalnych właściwie już minął.

 

„Jednym z najbardziej pesymistycznych wniosków z raportu IPCC jest to, że niezależnie od scenariusza, oczekiwany wzrost średniej temperatury globalnej w ciągu najbliższych dwóch dekad jest bardzo podobny i przekroczenie progu 1,5 stopnia Celsjusza jest w zasadzie nieuniknione, aczkolwiek przy bardzo szybkiej redukcji emisji gazów cieplarnianych możemy powrócić poniżej tego poziomu jeszcze przed końcem stulecia. W scenariuszach mniej optymistycznych próg 2 stopni Celsjusza jest przekroczony w połowie XXI wieku” – komentuje Piotr Florek.

Oznacza to, że osiągnięte z fanfarami tzw. porozumienie paryskie z 2015 roku – pierwsze w historii powszechne, prawnie wiążące światowe porozumienie w dziedzinie ochrony klimatu – okaże się fiaskiem.

Porozumienie zakłada utrzymanie globalnego wzrostu temperatury w tym stuleciu znacznie poniżej 2°C oraz podjęcie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu do 1,5°C. Progi wzrostu odnoszą się do czasów sprzed rewolucji przemysłowej.

Najnowszy raport IPCC ocenia jednoznacznie, że to człowiek odpowiada za zmiany klimatu i że wskutek działalności ludzi klimat ogrzewa się w tempie niespotykanym od co najmniej ostatnich 2000 lat. Nie może być inaczej, jeśli w 2019 roku koncentracja CO2 w atmosferze osiągnęła poziom najwyższy od co najmniej 2 milionów lat, a stężenie metanu i kolejnego gazu cieplarnianego, czyli podtlenku azotu, było najwyższe od 800 000 lat. W efekcie temperatura powierzchni Ziemi wzrasta najszybciej od 2000 lat. Trajektoria emisji, na której znajdujemy się obecnie, oznacza, że temperatura Ziemi wzrośnie aż o 2,7°C do końca stulecia i to mimo planowanych przez kraje redukcji emisji w ramach zobowiązań z porozumienia paryskiego.

„Według ustaleń paleoklimatologów, trzeba byłoby się cofnąć dopiero o 125 000 lat, do czasów poprzedniego interglacjału, by znaleźć dłuższy okres z poziomem – choć nie tempem – ocieplenia porównywalnym z tym z ostatniej dekady” – wyjaśnia Florek.

Dlaczego katastrofa klimatyczna zabije dużo więcej ludzi i zwierząt niż by mogła?
Przeczytaj także: Dlaczego katastrofa klimatyczna zabije dużo więcej ludzi i zwierząt niż by mogła?

Polska chata (nie) z kraja

Postępujące bezprecedensowo szybko globalne ocieplenie już zmienia naszą planetę i ludzkie życie. Postępy w nauce o atrybucji – analizującej, w jakim stopniu działalność człowieka wpłynęła na poszczególne zjawiska pogodowe – pozwalają jasno stwierdzić, że przyczyniamy się do zwiększenia prawdopodobieństwa wystąpienia i nasilenia ekstremalnych opadów, susz, cyklonów tropikalnych, a także upałów. Tych ostatnich doświadcza już większość naszej planety – m.in. Ameryka Północna, Europa, Australia, duże obszary Ameryki Łacińskiej, zachodnia i wschodnia część Afryki Południowej, Syberia, Rosja i duże obszary Azji.

Raport nie jest oderwanym od rzeczywistości dokumentem „klimatystów”, jak lubią deprecjonować ustalenia naukowe rodzimi denialiści. Będzie mieć wpływ na politykę i społeczeństwa na świecie i w UE, i co za tym idzie – w Polsce.

“Kolejny raport IPCC pokazuje ponad wszelką wątpliwość, że to my jesteśmy odpowiedzialni za zmianę klimatu. Za coraz dotkliwsze susze, pożary, powodzie i huragany możemy winić tylko samych siebie lub nasze rządy. Polski rząd uchyla się od oficjalnego ogłoszenia celu neutralności klimatycznej, ulegając presji lobby węglowego, skazując obywateli na ucieczkę miejsc pracy i zielonych inwestycji, zapaść przemysłu, wzrost cen energii, a wreszcie spowolnienie gospodarki” – mówi Paweł Czyżak, szef działu klimatu i energii w Fundacji Instrat.

“Trzeba pamiętać, że osiągnięcie neutralności klimatycznej zatrzyma wzrost temperatury, ale nie doprowadzi do jej spadku. Im szybciej cel ten osiągniemy, tym mniej będzie tragicznych skutków zmian klimatu.

Czy na pewno chcemy, żeby w łódzkiem co lato brakowało wody w kranie, gdańską starówkę zalał Bałtyk, a wielkopolskie jeziora zamieniły się w pustynię? Za brak działań na rzecz ochrony klimatu winę ponosi nasz rząd.

Polska coraz bardziej oddala się od Europy, kwestionując ustalenia naukowców i międzynarodowe porozumienia, a jednocześnie uzależniając się od importu surowców ze Wschodu” – dodaje Czyżak.

Punkty krytyczne

Rosnące temperatury zwiększają też ryzyko przekroczenia tzw. punktów krytycznych klimatu. „Po ich przekroczeniu zmiany następujące w ziemskim układzie klimatycznym będą wymykać się spod naszej kontroli: działające w przyrodzie sprzężenia zwrotne będą popychać je w stronę nowego, odmiennego stanu równowagi. Określenie <<równowaga>> kojarzy nam się pozytywnie, ale niestety w tym przypadku chodzić może np. o sytuację, w której zniknie większość lądolodu grenlandzkiego, a poziom morza podniesie się o kilka metrów” – wyjaśnia portal “Nauka o klimacie”.

“Jak zawsze, trzeba tutaj pamietać że wszystkie analizy są oparte o scenariusze warunkowane poziomem gazów cieplarnianych w atmosferze, i to czy (i który z nich) będzie przypominać nasza prawdziwa przyszłość, zależy od naszych decyzji i działań. Nasze przywiązanie do paliw kopalnych jest trochę jak nałóg nikotynowy – nawet jeśli nie udało nam się rzucić palenia dzisiaj, jutro albo w ciągu pięciu lat, pozbycie się nałogu w dowolnym momencie życia niesie ze sobą korzyści zdrowotne w porównaniu z tego nałogu utrzymaniem” – podsumowuje Florek.

OKO sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć. Awięc wspierajmy. Link poniżej.
A tu omówienie Raportu z  next.gazeta.pl
1627535592

„Czerwony alarm dla ludzkości” w nowym raporcie na temat kryzysu klimatycznego. „Nieodwracalne zmiany”

W niedalekiej przyszłości przekroczymy próg ocieplenia Ziemi o 1,5 stopnia Celsjusza – z wszelkimi, niezwykle poważnymi konsekwencjami. Mamy jeszcze szansę, by zatrzymać ocieplenie nieco powyżej tego pułapu i z czasem je obniżyć, ale wymaga to natychmiastowych działań. Trzeba je podjąć, tym bardziej że nawet po przekroczeniu tego progu „liczy się każdy promil” ocieplenia mniej – informuje ONZ-towski panel ds. zmian klimatu w fundamentalnym raporcie.

Nauka nie ma wątpliwości co do tego, że emitowane przez nas gazy cieplarniane – głównie przez spalanie węgla, ropy i gazu – ocieplają klimat Ziemi. Niektóre zmiany już teraz są w nieodwracalne i dotykają każdej części planety. Mamy jeszcze ostatnią szansę, by zatrzymać ocieplenie w granicach dających względne bezpieczeństwo. Jednak te szanse zostaną zaprzepaszczone bez ograniczenia emisji w najbliższych latach – wynika z nowego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu.

„Dzisiejszy raport IPCC to czerwony alarm dla ludzkości. Syreny alarmowe ogłuszają, a dowody są niepodważalne” – skomentował ustalenia Antonio Guterres, Sekretarz Generalny ONZ.

ONZ-owski panel naukowców z całego świata opublikował w poniedziałek pierwszą z trzech części swojego cyklicznego raportu, który jest największą analizą stanu klimatu Ziemi oraz scenariuszy dalszego ocieplenia. To swego rodzaju rozległa diagnoza naszej planety – i jej stan jest poważny jak nigdy dotąd.

Raport potwierdza, że naukowcy obserwują zmiany klimatu Ziemi „w każdym regionie” świata i systemie klimatycznym jako całości. Te zmiany są bezprecedensowe w okresie tysięcy, a nawet setek tysięcy lat. Wiele z nich – jak wzrost poziomu morza – już teraz jest nieodwracalnych na najbliższe wieki lub milenia. Zmieniając klimat Ziemi wkraczamy w zupełnie nieznany nie tylko ludzkości, ale i innym gatunkom świat: ostatnio powierzchnia planety była gorętsza o 2,5°C ponad 3 miliony lat temu. Przy obecnej polityce przekroczymy ten poziom przed końcem XXI wieku.

To pierwszy taki raport nt. zmian klimatu od ośmiu lat. Jak podkreślają jego autorzy i inni eksperci, to ostatni moment na podjęcia działania, by świat podążył ścieżką najbardziej optymistyczny scenariuszy zmian klimatu – a więc najbardziej drastycznych redukcji emisji gazów cieplarnianych. Gdy pod koniec dekady ukaże się kolejna edycja tego raportu, na to będzie za późno. Nie oznacza to jednak – co także mocno podkreślają badacze – że wtedy nie będzie sensu podejmować jakichkolwiek działań. Choć naukowcy mówią o progach 1,5 i 2 stopni Celsjusza, to jednocześnie podkreślają, że każdy ułamek stopnia mniej jest wart wysiłku, bo oznacza ograniczenie negatywnych skutków zmian klimatu. Z drugiej strony każde 0,1°C- szczególnie powyżej pułapu 1,5°C- zwiększa ryzyko przekroczenia tzw. punktów krytycznych, co miałoby katastrofalne konsekwencje. 

 Chcesz wiedzieć więcej o tym, jak ratować klimat? Przeczytasz o tym codziennie w Zielona.gazeta.pl i raz w tygodniu w naszym Zielonym Newsletterze

„Wybiła ostatnia godzina dla węgla”. Koniec do 2030

Guterres podkreślił, że rozwiązania – od których wprowadzenia zależy zdolność do przetrwania naszych społeczeństw – są jasne. „Zielona i inkluzyjna gospodarka, czystsze powietrze, lepsze zdrowie są możliwe, jeśli zareagujemy na ten kryzys z solidarnością i odwagą. Wszystkie kraje, szczególnie te z G20 i inni duzi emitenci, muszą dołączyć do koalicji neutralności klimatycznej” – oświadczył.

AR-303069896

Sekretarz Generalny ONZ wskazał m.in. na potrzebę natychmiastowych działań w zakresie energii:

„Ten raport musi oznaczać, że wybiła ostatnia godzina dla węgla i paliw kopalnych, zanim zniszczą one naszą planetę. Nie wolno budować nowych elektrowni węglowych po 2021 roku. Kraje OECD [Polska jest jednym z nich – red.] muszą wycofać istniejące moce węglowe do 2030 roku, a wszystkie inne kraje powinny pójść za tym przykładem do 2040 roku. Kraje powinny również zaprzestać wszelkich nowych poszukiwań i produkcji paliw kopalnych, a także przesunąć dopłaty do paliw kopalnych na energię odnawialną. Do 2030 r. moc energii słonecznej i wiatrowej powinna wzrosnąć czterokrotnie. Inwestycje w energię odnawialną powinny wzrosnąć trzykrotnie, aby do połowy stulecia utrzymać trajektorię zerowej emisji netto”.

Sekretarz Generalny wskazał, że kryzys klimatyczny – poza zagrożeniem dla ludzi – stwarza „ogromne ryzyko finansowe dla zarządzających inwestycjami, właścicieli aktywów i przedsiębiorstw”. Dlatego muszą one, nie tylko dla dobra ogółu, ale i we własnym interesie, włączyć się w walkę ze zmianami klimatu.

Wezwał on przedstawicieli biznesu do poparcia minimalnej międzynarodowej ceny emisji dwutlenku węgla i dostosowanie swoich biznesów do celów Porozumienia paryskiego. W raporcie IPCC zwrócono szczególną uwagę na to, że musimy szybko obniżyć nie tylko emisje dwutlenku węgla, ale i innych gazów cieplarnianych, przede wszystkim metanu. Te gazy pozostają w atmosferze stosunkowo krótko, ale mają w tym czasie dużo silniejszy wpływ na efekt cieplarniany.

Tylko natychmiastowa redukcja zatrzyma ocieplenie

W raporcie przedstawiono nowe szacunki dotyczące szans na przekroczenie w najbliższych dziesięcioleciach poziomu globalnego ocieplenia wynoszącego 1,5 stopnia Celsjusza oraz stwierdzono, że o ile nie nastąpi natychmiastowa, szybka i zakrojona na szeroką skalę redukcja emisji gazów cieplarnianych, ograniczenie ocieplenia do poziomu zbliżonego do 1,5°C lub nawet 2°C będzie nieosiągalne. Te progi, będące jednocześnie celem Porozumienia paryskiego, są uznawane za umiarkowanie bezpieczne, choć oba mają ogromne negatywne konsekwencje (i w przypadku 2 stopni są one znacznie większe).

 max_industry

To ważne w kontekście relatywnie odległych obietnic, jak osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku czy później (czyli ograniczenie emisji praktycznie do zera). O ile jest to konieczne do zatrzymania ocieplenia w tych – relatywnie bezpiecznych – granicach, o tyle brak ograniczenia emisji już w najbliższych latach przekreśli szanse na to.

Badacze piszą, że nasze emisje gazów cieplarnianych spowodowały wzrost średniej temperatury Ziemi o 1,1°C od II połowy XIX wieku. Poziom średniego ocieplenia o 1,5°C zostanie osiągnięty lub przekroczony w ciągu najbliższych 20 lat, co wywnioskowano na podstawie m.in. ulepszonych danych o dotychczasowym ociepleniu oraz „postępu nauki w zrozumieniu tego, jak klimat reaguje na emitowane przez człowieka gazy cieplarniane”. IPCC zwraca uwagę, że chodzi o średnie ocieplenie w dłuższym okresie – pojedynczy rok już w bliskiej przyszłości może mieć temperaturę np. 1,5°C wyższą od średniej z XIX wieku, ale to nie oznacza, że przekroczono próg ocieplenia. Temperatura każdego pojedynczego roku zależy także od naturalnych wahań. Ponadto wyższa jest na lądach (które ocieplają się szybciej) i w niektórych częściach świata, jak np. Arktyka.

W raporcie przedstawiono pięć scenariuszy przyszłych emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych. Dwa z nich dają szanse na pozostanie poniżej poziomu 2°C do końca wieku. Najbardziej ambitny zakłada natychmiastowe obniżenie emisji do poziomu zero netto w połowie wieku – i niewielkie przekroczenie ocieplenia o 1,5°C. Drugi daje więcej czasu na ich obniżenie, jednak to przełoży się na wzrost temperatury bliżej w 2°C. Oba zakładają też pochłanianie CO2 z atmosfery na gigantyczną skalę po tym, jak uda się obniżyć emisje do zera.

embed
embed

(Wykresy przedstawiające scenariusze emisji gazów cieplarnianych i prognozowane ocieplenie klimatu, które wywołają. Źródło – IPCC).

W trzecim scenariuszu emisje pozostają na podobnym do obecnego poziomie jeszcze przez dekady i zaczynają spadać powoli przed połową stulecia. Jeśli świat podąży taką ścieżką, w połowie XXI wieku przekroczymy próg względnego bezpieczeństwa, a do końca stulecia Ziemia ociepli się o ok. 2,7°C. Wreszcie dwa pozostałe scenariusze zakładają nie spadek, a wzrost emisji i w konsekwencji gigantyczny poziom ocieplenia – 3,6°C do 4,4°C.

Wszyscy odczuwamy skutki zmian klimatu

– Zmiany klimatu już teraz wpływają na każdy region kuli ziemskiej, na wiele sposobów. I te zmiany, które odczuwamy, tylko się wzmogą przy wyższym ociepleniu – powiedział współprzewodniczący I grupy roboczej IPCC Panmao Zhai. Naukowcy coraz bardziej rozwijają nową dziedzinę nazywaną atrybucją, która bada związek zmian klimatu ze zjawiskami pogodowymi, w tym falami upałów, ekstremalnymi opadami czy huraganami. Wiemy dzięki temu, że ludzkość swoimi działaniami zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia i nasilenia ekstremalnych upałów, opadów, susz i cyklonów tropikalnych.

Już teraz na niemal cały świecie globalne ocieplenie przyczynia się do nasilenia występowania ekstremalnego gorąca. W wielu miejscach wpływa ono na bardziej ekstremalne opady lub silniejsze susze.  Przy globalnym ociepleniu na poziomie 1,5°C czekają nas wzmożone fale gorąca, dłuższe ciepłe i krótsze zimne pory roku. Jeśli zaś średnia temperatur na świecie wzrośnie o 2°C, ekstremalne upały częściej osiągać będą krytyczne progi tolerancji dla rolnictwa i zdrowia, czytamy w raporcie.

Zmiany klimatu prowadzą do przyspieszenia obiegu wody w przyrodzie. Dla wielu regionów oznacza to bardziej intensywne opady deszczu i związane z nimi powodzie, jak też bardziej intensywne susze. Dotyczy to także naszej części świata. W Europie Zachodniej i Środkowej prognozowany jest możliwy wzrost występowania powodzi błyskawicznych przy ociepleniu o 1,5°C i bardzo prawdopodobny wzrost przy 2°C. Przekroczenie tego poziomu ocieplenia oznacza także wzrostowy trend powodzi rzecznych. Jednocześnie prognozowane są susze hydrologiczne i rolnicze.

susza

Globalne ocieplenie oznacza topnienie lodowców i wzrost poziomu morza, który będzie przyczyniał się do częstszych i poważniejszych powodzi oraz erozji wybrzeża. To jedno ze zjawisk, które jest nieodwracalne przez co najmniej stulecia i poziom morza będzie rósł nawet, jeśli zatrzymamy emisje – jednak jeśli tego nie zrobimy, skala wzrostu będzie o wiele większa. Dalsze ocieplenie spotęguje rozmarzanie wiecznej zmarzliny, utratę sezonowej pokrywy śnieżnej, topnienie lodowców i pokryw lodowych oraz utratę letniego arktycznego lodu morskiego. Prawdopodobnie do połowy stulecia zdarzy się rok, w którym Arktyka będzie praktycznie pozbawiona lodu morskiego pod koniec lata. W scenariuszach wyższych emisji będzie to zdarzać się częściej.

W raporcie IPCC uwzględniono też punkty krytyczne klimatu, czyli potężne i nieodwracalne (na ludzkiej skali czasowej) zmiany systemu, jak wymieranie Puszczy Amazońskiej, stopnienie lodu Grenlandii czy zatrzymanie prądów morskich Atlantyku. Są one określane jako zjawiska z mniejszym prawdopodobieństwem, ale katastrofalnymi skutkami. Według IPCC nie można wykluczyć wystąpienia tych zjawisk i trzeba brać je pod uwagę w ocenie ryzyka klimatycznego. Według raportu bardzo prawdopodobne jest osłabienie cyrkulacji niektórych prądów morskich Atlantyku w XXI wieku, jednak raczej nie dojdzie w tym czasie do jej gwałtownego załamania przed 2100 rokiem. Jeśli kiedyś się to stanie, spowoduje to dramatyczne zmiany we wzorcach pogodowych, m.in. wywołując potężne susze jednych regionach i niespotykane opady w innych.

Raport – gigant

Opublikowany w poniedziałek dokument jest pierwszą z trzech części tzw. Raportu Podsumowującego, a dokładnie jego VI edycji. IPCC publikuje składające się z trzech części (opracowywanych przez trzy grupy robocze) od początku lat 90. Opracowanie I Grupy Roboczej dotyczy naukowych podstaw wiedzy o fizyce zmian klimatu. Grupa II i III zajmują się skutkami, zagrożeniami i adaptacją do zmian klimatu oraz zatrzymywaniem globalnego ocieplenia. Ich publikacja – podobnie jak całego raportu – zapowiedziana jest na przyszły rok.

Skala pracy nad publikacją jest gigantyczna. Raport był opracowywany przez ponad 200 naukowców i naukowczyń, a później przyjęty przez nich oraz przedstawicieli 195 rządów – stron ONZ-owskiej konwencji klimatycznej. Badacze przeanalizowali 14 tys. prac naukowcach o najróżniejszych aspektach zmian klimatu. Ponadto tysiące ekspertów przedstawiło w sumie kilkadziesiąt tysięcy komentarzy do jego treści, co było przedmiotem analizy autorów i autorek.

– Ten raport jest wyrazem nadzwyczajnych wysiłków podejmowanych w wyjątkowych okolicznościach – powiedział przewodniczący IPCC Hoesung Lee – Innowacje wprowadzone w raporcie oraz postępy w naukach o klimacie, które on odzwierciedla, stanowią nieoceniony wkład w negocjacje klimatyczne i procesy decyzyjne.

Ludzkość jest zagrożona. I co dalej?

Wnioski raportu IPCC – szczególnie zestawione z tym, co dzieje się na świecie – dają ponurą perspektywę. Po pierwsze to już szósty raport ostrzegający przed skutkami braku działania wobec zmian klimatu; po drugie – opiera się on na już opublikowanych pracach naukowych, zatem choć jest najlepszą analizą aktualnej wiedzy, to nie jest to wiedza zupełnie nowa. Tymczasem pomimo tego świat nie jest obecnie na drodze do osiągnięcia neutralności klimatycznej w czasie, który pozwoli zatrzymać ocieplenie na w miarę bezpiecznym poziomie.

Według IPCC nawet spełnienie obecnych planów, które państwa składają w ramach Porozumienia paryskiego, oznaczałoby wzrost temperatury o niespełna 3 stopnie Celsjusza do końca wieku, a więc katastrofalny scenariusz. Zaś to tylko obietnice, które nie będą miały najmniejszego wpływu na klimat, o ile nie zostaną spełnione. Według nowych prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) spodziewane jest silne obicie popytu na gaz kopalny w 2021 roku po tym, jak spadło ono w pierwszym roku pandemii i jeśli do tego dojdzie, w kilka lat zaprzepaszczone zostaną szanse na ograniczenie ocieplenia w okolicy 1,5 stopnia Celsjusza.

Jakie znaczenie ma zatem najnowszy raport IPCC? Po pierwsze będzie on naukową podstawą negocjacji na szczycie klimatycznym COP26 w Wielkiej Brytanii, który odbędzie się jesienią. Nowe ostrzeżenie ze strony świata nauki z pewnością będzie wielokrotnie przywoływane w negocjacjach, szczególnie przez państwa najbardziej narażone na skutki zmian klimatu.

Jednak raport może mieć też znaczenie w krajowej polityce klimatycznej w Polsce i innych państwach. Raport IPCC nie tylko podsumowuje najlepszą wiedzę naukową, ale też jest zatwierdzany przez państwa. Zatem każdy rząd, w tym polski, co do zasady akceptuje treść raportu. Można zatem pytać i wymagać, co robi w związku z tym: czy działania są wystarczające do zatrzymania ocieplenia klimatu na bezpiecznym poziomie i jeśli nie, to dlaczego?