czołówka konferencja Instytut Wolności 14.09.21 BIS kopia

Na dzisiejszej konferencji prasowej w Sejmie w nawiązaniu do niżej cytowanego artykułu w Gazecie Wyborczej wraz z Senator Joanna Sekułą wskazałyśmy na nieprawidłowości i nepotyzm  w rozdysponowywaniu pieniędzy dla organizacji młodzieżowych w konkursach na dotacje ogłaszane przez Narodowy Instytutu Wolności. Instytut ten jest „ukochanym dzieckiem” wicepremiera Piotra Glińskiego, który poprzez uzależnianie stowarzyszeń od pieniędzy z tej instytucji buduje zaplecze ideowe i przyszłe, posłuszne kadry młodych działaczy dla swojej partii. Takie praktyki są już „sprawdzone”  w działaniach prowadzonych przez Ministerstwo  zarządzane przez Solidarną Polskę, która  ćwiczy rozdawnictwo wśród swoich poprzez Fundusz Sprawiedliwości. W konkluzji wystąpienia zawiadamiamy o skierowaniu wniosku do NIK aby zostały zbadane nieprawidłowości związane z rozdziałem dotacji Narodowego Instytutu Wolności. Poniżej relacja z konferencji, skan wniosku do NIK i artykuł Pawła Rutkiewicza w Wyborczej.

 

Wniosek do NIK w sprawie Narodowego Instytutu Wolności

Wniosek do NIK w sprawie Narodowego Instytutu Wolności-1

z20838762V,-

„Kasa dla swoich”. Tak działa program PiS z milionami dotacji od Narodowego Instytutu Wolności

Paweł Rutkiewicz
21.02.2018, premier Mateusz Morawiecki i wicepremier i minister kultury Piotr Gliński pozują do zdjęcia z radą Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
21.02.2018, premier Mateusz Morawiecki i wicepremier i minister kultury Piotr Gliński pozują do zdjęcia z radą Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)
Dotacje z Narodowego Instytutu Wolności. Ponad 1,6 mln zł dotacji od rządowej instytucji dostały stowarzyszenia siostry i kolegi radnego PiS z Pragi-Północ. On sam w czasie, kiedy dotacje zostały przyznane, był ekspertem, który oceniał wnioski o wypłatę funduszy.
 

Targowa 63. Zaniedbana kamienica na Pradze. Od ulicy szyldy: krawiec, optyk, adwokat. Po instytucji, której szukam, ani śladu. A powinno się tu znajdować Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości (CRP). To jedna z organizacji dofinansowywanych z Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Instytucji stworzonej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości w celu – jak deklarowano – sprawnego rozdzielania dotacji organizacjom pozarządowym.

Wrzesień 2019 r.. Wicepremier Piotr Gliński (z prawej) i Wojciech Kaczmarczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego podczas konferencji podsumowującej działania rządu na rzecz wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego

Wrzesień 2019 r.. Wicepremier Piotr Gliński (z prawej) i Wojciech Kaczmarczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego podczas konferencji podsumowującej działania rządu na rzecz wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta

Powstaniu NIW – tak jak innych instytucji dzielących z namaszczenia rządu PiS publiczne pieniądze – od początku towarzyszyły obawy, że będzie faworyzował organizacje bliskie Prawu i Sprawiedliwości. Obawy wkrótce zaczęły się potwierdzać. Pieniądze dostawali swoi. Organizacje – nawet zasłużone, ale odległe ideologicznie – mogły o takim wsparciu finansowym tylko pomarzyć. Przykłady? Jak niedawno policzyło OKO.press, NIW od początku funkcjonowania przekazał łącznie 3,34 mln zł organizacjom kierowanym przez Tymoteusza Zycha, wiceszefa Ordo Iuris, który jednocześnie zasiada we władzach NIW. Tygodnik „Polityka” zauważył, że w ostatnim konkursie 28 mln zł rozdzielono pomiędzy 59 organizacji, w większości założonych przez działaczy PiS i wspierających politykę tej partii.

Jak się okazuje, NIW wsparł też organizacje z warszawskiej Pragi. Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości, którego szukam na Targowej 63, to tylko jedno z nich.

Dotacje z Narodowego Instytutu Wolności. Warsztat z Jakubiakiem i puste mieszkania

Na Targowej domofon jednak głuchy. Pytam więc wśród sąsiadów, czy ktokolwiek słyszał o CRP. Nikt nic nie wie.

Prezeską CRP jest Klaudia Petrus, działaczka młodzieżówki PiS. CRP w zeszłym roku dostało 40,9 tys. zł na „Cykl zajęć edukacyjnych dotyczących zwiększających świadomość prawną, konsumencką i finansową uczniów szkół średnich w województwie mazowieckim”. Były to zajęcia na YouTube. Prowadzili je m.in. Marek Jakubiak, były poseł Kukiz’15, czy wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS Marek Romanowski. Inna organizacja Klaudii Petrus – Fundacja Centrum Nowych Technologii Greenlab – też dostała pieniądze z NIW – w tym roku 490 tys. zł.

Po Targowej jadę na ul. Terespolską 4, naprzeciwko praskiego sądu. To adres Instytutu Promocji Gospodarki (IPG). Z NIW dostał w zeszłym roku 287,5 tys. zł. Do tego 774,8 tys. zł dotacji z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z końca 2019 roku – na opracowanie założeń i metodologii „Modelu polskiej dyplomacji gospodarczej”. Adres IPG okazuje się mieszkaniem prywatnym. Wracam tu kilkakrotnie, ale lokatorów nigdy nie udaje mi się zastać.

Kolega od Kamińskiego?

Jako prezes IPG figuruje Bartosz Niebrzydowski. To jednocześnie prezes Fundacji Giełdy Papierów Wartościowych. W internecie znajduję informację, że Niebrzydowski jest asystentem ministra Mariusza Kamińskiego, choć on sam zapewnia, że to nieporozumienie. Asystentem jest jego kolega, Michał Prószyński, któremu pomagał w ostatniej kampanii do Sejmu. Ktoś wtedy zobaczył Niebrzydowskiego w biurze PiS na Koszykowej – i stąd pomyłka. Mówi też, że nie jest już prezesem IPG. Ale to on składał wnioski o dofinansowanie z resortu nauki oraz NIW.

Co ciekawe, stowarzyszenie zostało zarejestrowane 10 kwietnia 2019 r. Zaledwie 2,5 miesiąca, zanim kończył się termin konkursu, w którym Ministerstwo Nauki dzieliło pieniądze. – Chyba rzutem na taśmę się udało? – pytam. – Tak. Mieliśmy nawet telefon w tej sprawie z komisji konkursowej. Jej członkom bardzo się spodobał wniosek, to był bardzo fajny projekt o dyplomacji ekonomicznej z licznym gronem ekspertów, ale ktoś zwrócił uwagę, że to bardzo młoda organizacja, ktoś inny, że nie ma strony internetowej itd. Telefonowali do nas urzędnicy w tych sprawach, ale w końcu wziął górę pogląd, że młoda organizacja nie może się rozwijać, jeśli ktoś nie da jej szansy. Szczerze mówiąc nie sądziliśmy, że dostaniemy ten grant, ale się udało. I prace trwają.

Stadion Narodowy i konsultacje, których nie było

Ostatni przystanek to al. Księcia Józefa Poniatowskiego 1, czyli Stadion Narodowy w Warszawie. To adres Centrum Analiz Legislacyjnych i Gospodarczych (CALG), stowarzyszenia, które od 2019 roku dostało lub wkrótce dostanie z NIW dotacje o łącznej wysokości 1 331 800 zł. CALG zorganizowało konferencję on-line na temat współpracy organizacji pozarządowych z samorządami, publikuje krótkie artykuły na tematy prawne i dofinansowuje publikacje. Według strony internetowej udziela też porad prawnych.

Próbuję się umówić, by taką poradę dostać. Zaczynam od maila, którego 11 sierpnia wysyłam jako osoba prywatna. Odpowiedzi brak. Dzwonię więc na podany numer telefonu. Też nic. Słyszę komunikat: „Przepraszamy, nie ma takiego numeru”. Idę więc na stadion w godzinach, w których – jak wynika ze strony internetowej – odbywają się konsultacje. Też nikogo nie ma. W działającej na stadionie firmie coworkingowej słyszę, że CALG to jeden z podnajemców, ale zastanie kogoś w Centrum graniczy z cudem. – Chyba przez rok nikogo tu nie było. Odbieramy im tylko pocztę – mówi osoba z recepcji.

Dotacje z Narodowego Instytutu Wolności. Grupa znajomych i strumień pieniędzy

Gdy później koresponduję z CALG już jako dziennikarz, otrzymuję wyjaśnienia, że ze względu na wakacje i brak wolontariuszy porady są zawieszone, ale i tak organizowano je tylko on-line. Odpisuje Milena Wijas. Jej nazwisko łączy wszystkie trzy stowarzyszenia, które odwiedziłem na Pradze. Będąc prezeską CALG, w rejestrach figuruje też jako członkini komisji rewizyjnych w CPG i IPG. Milena Wijas to siostra Sebastiana Wijasa, dzielnicowego radnego PiS z Pragi-Północ, który do początku 2021 r. zasiadał w Radzie Programowej NIW, a także był na liście ekspertów oceniających wnioski spływające do tej instytucji.

W czasie, kiedy Sebastian Wijas był związany z NIW, trzy stowarzyszenia, w których działalność zaangażowana jest jego siostra, otrzymały lub mają otrzymać z NIW łącznie 1 660 200 zł.

Dobrym znajomym Sebastiana Wijasa – podobnie jak jego siostry – jest również Niebrzydowski, który kategorycznie zaprzecza jednak, jakoby znajomość miała zadecydować o dotacji z NIW. – Sukces zawdzięczam ciężkiej pracy, swojemu doświadczeniu w kwestii grantów i działalności organizacji pozarządowych. Wbrew pana insynuacjom w tym kraju można jeszcze dostać dotację bez powoływania się na znajomości – przekonuje.

„No bo co w tym jest złego?”

O Sebastianie Wijasie jako członku Rady Programowej NIW w marcu 2021 r. wspominał też w swoim materiale TVN24. Stało się przy okazji informacji o tym, że NIW przekazał 650 tys. zł Stowarzyszeniu Trójmorze, którego Wijas jest wiceprezesem. W rozmowie ze mną radny sam nawiązuje do tamtego materiału. I przyznaje, że to, co tam pokazano, to „w sumie prawda”. – No bo co w tym jest złego? Ja nie oceniałem swoich wniosków, nie ma takiej możliwości. To byłoby duże nadużycie i oczywisty konflikt interesów. Procedura oceny wniosków całkowicie to uniemożliwia – mówi.

Stowarzyszenie „Trójmorze” Wijasa było wówczas tylko jednym z przykładów dotacji rozdzielanych między organizacje bliskie PiS-owi ideologicznie. Inny to 700 tys. zł dotacji z NIW dla stowarzyszenia siostry Szymona Szynkowskiego vel Sęka, czyli wiceministra spraw zagranicznych, wcześniej posła i radnego PiS. Łącznie, w oparciu o niejasne kryteria, NIW rozdzielił w 2020 roku 140 mln zł. W tym roku 460 tys. zł dotacji z NIW dostała jeszcze Fundacja „Trójmorze” – nie mylić ze stowarzyszeniem – której Wijas jest prezesem.

„Gdyby mnie spytali, to bym im powiedział…”

Milena Wijas odpowiada mi, że przygotowywanych wniosków o dotacje z NIW z bratem nie konsultowała (twierdzi też, że nie przygotowywała wniosków dla IPG i CPG). Wijas zaprzecza, by jako członek rady i ekspert NIW działał na rzecz przyznania dotacji dla organizacji, z którymi związana jest jego siostra. – Nie ma najmniejszej możliwości, żeby członek Rady NIW-u w jakikolwiek sposób, czy to formalny, czy nieformalny, wpływał na przyznanie jakiejkolwiek dotacji. Jako ekspert nigdy nie dostałem do analizy wniosku Mileny, ale nawet gdy się zdarzało, że trafiał do mnie wniosek jakiejś organizacji pozarządowej, w którą zaangażowany był mój choćby i daleki znajomy, natychmiast się wyłączałem – odpowiedział. A zainteresowania mediów sprawą nie rozumie.

Także biuro prasowe NIW zaprzecza, jakoby Sebastian Wijas brał udział w ocenie wniosków CALG, IPG lub CRP. Zaznacza, że „każdy ekspert zewnętrzny, z którym NIW zawiera umowę, składa oświadczenie o bezstronności, na podstawie którego zobowiązuje się poinformować NIW o wystąpieniu lub ryzyku wystąpienia szeroko rozumianego konfliktu interesów”. Uchyla się jednak od odpowiedzi na pytanie, czy fakt, że Wijas – jako członek Rady Programowej – uczestniczył w ustalaniu zasad podziału funduszy, gdy starała się o nie jego siostra, nie stwarza ryzyka, że mógł pomagać siostrze przygotować wniosek pod odpowiednim kątem. Przekonuje, że wykracza to poza zakres informacji publicznej, do której jako dziennikarz mam prawo.

– Gdyby pan Sebastian się do mnie zwrócił i powiedział mi: „Panie profesorze, jest taka sytuacja, że ja zasiadam w radzie Instytutu, a moja siostra jest prezeską stowarzyszenia, które stara się o pieniądze z NIW”, to ja bym mu powiedział: „Panie Sebastianie, jeżeli mogę panu coś radzić, to niech pan skłoni siostrę, żeby się rozstała z funkcją, albo niech pan rozstanie się ze swoją, bo to nie bardzo wypada”. Ale, niestety, z takim pytaniem nikt się do mnie nie zgłosił – mówi prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW, przewodniczący Rady Programowej CALG.

Przyznaje, że Sebastiana i Milenę zna jako studentów. A Sebastiana wspomina jako spiritus movens stowarzyszenia.

I echa naszej konferencji w portalu Wyborcza.pl

z20838762V,-

„Mafijne powiązania” przy dotacjach z Narodowego Instytutu Wolności. Będzie kontrola NIK?

Wojciech Czuchnowski

Powołanie Rady Narodowego Instytutu Wolności, Warszawa 21.02.2018

– Młodzi ludzie związani z PiS sami sobie przyznają dotacje, generując w ten sposób nowe kadry dla partii – tak parlamentarzystki opozycji komentują publikację „Wyborczej” o konflikcie interesów w Narodowym Instytucie Wolności.

Posłanka Gabriela Lenartowicz i senator Joanna Sekuła (obie PO) wystąpiły do NIK o pilną kontrolę dotacji przyznawanych przez Narodowy Instytut Wolności. Chcą, by Izba sprawdziła bezstronność decyzji wydawanych przez komisje konkursowe i wypowiedziała się w sprawie konfliktu interesów. Chodzi o powiązania osób zasiadających w Radzie NIW, współpracujących z nią instytucjach rządowych oraz stowarzyszeniach i fundacjach, które dostają z NIW pieniądze na działalność.

– Narodowy Instytut Wolności rozdysponował już ponad 570 mln zł na budowanie społeczeństwa obywatelskiego, ale nie wszystkich obywateli to dotyczy – mówiła Gabriela Lenartowicz, zarzucając NIW, że „nie ma nic wspólnego z wolnością, bo preferuje tylko swoich, w oparciu o nieprzejrzyste procedury”.

Senator Sekuła mówiła wręcz o „mafijnych powiązaniach” młodych działaczy związanych z władzą: – Te osoby działają w porozumieniu, przyznając tworzonym przez siebie organizacjom ogromne pieniądze. W tych organizacjach występują ciągle ci sami ludzie, szefuje temu wszystkiemu wicepremier Piotr Gliński.

Sekuła stwierdziła, że NIW „wydaje publiczne pieniądze na partyjne cele”.

Patriotyczny układ w instytucjach

W poniedziałkowej „Wyborczej” pisaliśmy, że założony przez Glińskiego NIW przyznał prawie milion złotych Fundacji Służba Niepodległej. Jej wiceprezesem jest Piotr Wasilewski, który jednocześnie zasiada w Radzie NIW. Była to kolejna publikacja opisująca układ, w którym grupa młodych ludzi popierających partię rządzącą działa w państwowych instytucjach promujących „patriotyczne” i „narodowe” organizacje sprzyjające władzy.

O tym, że utworzony w 2017 r. NIW oraz młodszy o trzy lata Fundusz Patriotyczny finansują głównie podmioty i stowarzyszenia związane z prawicą, niezależne media piszą od dawna. Ostatni przykład to 3 mln zł przyznane z Funduszu Patriotycznego na Straż Narodową i Marsz Niepodległości nacjonalisty Roberta Bąkiewicza, który jesienią 2020 r. „bronił kościołów” na wezwanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Kto zasiada w „niezależnych” komisjach

Zarówno Fundusz, jak i Instytut Wolności odpowiadają, że dotacje są przyznawane przez niezależne komisje, a osoby zasiadające we władzach tych instytucji nie mają żadnego wpływu na to, jaka organizacja dostanie publiczne wsparcie. „Rada nie ma kompetencji, aby ingerować w proces oceny merytorycznej wniosków składanych przez organizacje pozarządowe” – pisze do „Wyborczej” biuro prasowe Instytutu. Dodaje, że w przypadku Piotra Wasilewskiego nie można mówić o żadnym konflikcie interesów.

Czytaj także:

Na dowód, że procedury są przejrzyste, a komisje bezstronne, NIW przesłał nam listę osób, które wchodziły w skład czterech komisji konkursowych przyznających dotacje. Niektóre nazwiska się powtarzają. Z naszej analizy wynika, że zdecydowaną większość stanowią ludzie związani z partią rządzącą, jej sojusznikami lub Kościołem. W komisjach znaleźliśmy byłych kandydatów PiS w wyborach do Sejmu i Europarlamentu, popieranych przez partię samorządowców, radnych klubów PiS, pracowników biur poselskich i senatorskich PiS, członków prawicowego stowarzyszenia Koliber oraz sympatyków Konfederacji. W komisjach zasiadają też pracownicy NIW, działacze rządowej Rady Działalności Pożytku Publicznego, urzędnicy kancelarii premiera oraz poszczególnych ministerstw. Tylko kilka osób reprezentuje organizacje, które nie są zależne od rządu i nie prowadzą działalności stricte politycznej.

 

Leave a Comment