geotermia

Minister Szyszko forsuje projekty wykorzystania geotermii jako naefektywniejszego źródła Energii odnawialnej  w Polsce. Mamy się wzorować na Islandii , gdzie geotermia jest wykorzystywana nie tylko do ogrzewania domów i produkcji prądu, ale także do podgrzewania chodników, basenów  a nawet jezior. Oto fragmenty artykułu Przemysława Ciszaka na portalu Money.pl . Całość pod adresem: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/geotermia-w-polsce,241,0,2286065.html?src01=6a4c8&src02=facebook_money

„W Polsce ma powstać sześć kolejnych odwiertów geotermalnych, służących do ogrzewania domów albo produkcji energii elektrycznej. 200 mln zł przeznaczył na to Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Pieniądze na polską geotermię mają się znaleźć, zwłaszcza że ma być wspierana przez rząd. Na eksploatację źródeł geotermalnych i wykorzystanie zasobów geotermalnych NFOŚiGW przeznaczył 500 mln zł. O te środki mogą starać się zarówno samorządy, jak i przedsiębiorcy. Nabór wniosków trwa do końca czerwca tego roku. Kolejne 1,4 mld euro, czyli ponad 5 mld zł, można pozyskać z funduszy unijnych…

– Potencjał wód geotermalnych w Polsce jest niewykorzystany i w tym zakresie możemy wzorować się na Islandii. W najbliższych latach zrobimy duży postęp w tym zakresie – powiedział prezes Funduszu Kazimierz Kujda. Również resort środowiska, w geotermii dostrzega wyjątkową szansę. Minister Szyszko argumentował wręcz, że jest to jeden z najtańszych rodzajów energii, a polskie zasoby geotermalne wielokrotnie przewyższają nasze potrzeby.

Po łupkowym El Dorado Polska ma stać się drugą Islandią? – I wybudujemy 330 ciepłowni geotermalnych? Koncepcję, że w każdym polskim mieście powiatowym ma powstać ciepłownia, już słyszałem od naszych polityków. Przecież to absurd. Nie mamy do tego ani środków, ani warunków – komentuje w rozmowie z WP money dr Michał Wilczyński, były Główny Geolog Kraju oraz ekspert UE ds. energetycznych.

– W przypadku Polski wzorowanie się na Islandii w kwestii geotermii, jest jak branie za wzór Maroka w sprawie fotowoltaiki – komentuje w rozmowie z WP money Jan Ruszkowski z Polskiej Zielonej Sieci. – Byłoby wspaniale, ale zwyczajnie nie mamy aż tak dobrych warunków.

islandia     mapa-geotermalna

Polski rząd śni jednak wielki islandzki sen o powszechnej geotermii nad Wisłą, dając za przykład Zakopane i oczywiście Toruń o. Rydzyka. – Geotermia to nasza wielka szansa. Przewyższa ona inne rodzaje energii odnawialnej, bo jest niezależna od wiatru czy słońca. Geotermia ma swoje miejsce w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, co oznacza, że będzie wspierana przez rząd – deklarował na początku marca minister środowiska Jan Szyszko.

– Poproszono mnie o opinię dla Ministerstwa Rozwoju. Trudno było zostawić suchą nitkę na tym programie. Brak mi słów – stwierdza dr Michał Wilczyński. – Czy ktoś widział w Polsce czynne wulkany albo chociaż gejzery? Polska to nie Islandia. Owszem, posiadamy bogate zasoby różnych surowców. Źródła geotermalne również, ale pytanie pozostaje o ekonomię ich wykorzystania – zaznacza były Główny Geolog Kraju.

Jak wyjaśnia ekspert, nasze pokłady wód termalnych są względnie głęboko. Na poziomie kilku kilometrów w głąb, podczas gdy zalewie 80 m pod Reykjavikiem znajdują się niskozmineralizowane przegrzane wody.

Ze względu na temperaturę źródła energii umownie wyróżnia się geotermię wysokotemperaturową – powyżej 150 st.C i niskotemperaturową – poniżej 150 st.C.

W Polsce do głębokości 5 km nie ma warunków geologicznych do geotermii wysokotemperaturowej, w której temperatury źródeł przekraczają 150 st.C. Takie warunki mogą występować na obszarach czynnej aktywności wulkanicznej. W Europie są to właśnie Islandia, Sycylia czy Wyspy Liparyjskie. …Z dr Wilczyńskim zgadza się również Jan Ruszkowski. – Na Islandii rozwiązania geotermalne są tanie, gdyż gorące źródła są stosunkowo płytko, niemal wystarczy wbić łopatę. U nas trzeba wiercić kilka kilometrów pod ziemię, a i tak nie ma pewności, na co się trafi – gorącą wodę, bardzo zasolone źródło, czy może gorącą, ale suchą skałę. To powoduje, że jest to rozwiązanie bardzo drogie – zaznacza.

Jak zaznacza dr Wilczyński, koszt jednego odwiertu to nawet 30 mln zł. A zwykle potrzeb co najmniej dwóch – jeden do wydobycia gorących wód, drugi do ponownego wtłaczania wysoce zasolonej cieczy, będącej „odpadem” geotermii. Osobną kwestią jest jeszcze ekologia. Jak zaznacza ekspert, silnie zmineralizowane ciecz, będąca produktem ubocznym geotermii, nie może zostać zrzucona do rzek. Musi być wtłaczana z powrotem do ziemi, a i to nie jest łatwe, bo jak wskazuje geolog, ziemia przyjmuje średnio 1/6 tego „odpadu”. Problemem jest również temperatura, jaką udaje się uzyskać. Jak wskazuje były Główny Geolog Kraju, nasze źródła mają poniżej 150 st.C na głębokościach 1500 metrów. Z tego udaje się uzyskać około 80-90 st.C – takie wyniki osiąga Geotermia Podhalańska. To jednak za mało, bo nasze sieci ciepłownicze potrzebują co najmniej 95 st.C. – To oznacza, że kosztowne poszukiwania i wydobycie podroży jeszcze bardziej budowa stacji wymienników oraz dodatkowych źródeł dogrzewających wodę – np. gazociepłownie – tłumaczy dr Wilczyński. – Z czysto ekonomicznych powodów geotermia nie będzie w Polsce powszechnym źródłem energii.”